fot. PAP/Dominik Kulaszewicz

K. Płażyński: Nie wiadomo jak samorząd Gdańska chce zapobiec w przyszłości ewentualnej powtórce zrzutu ścieków do Bałtyku

Za kilka dni miną trzy miesiące od awarii przepompowni na Ołowiance, co skutkowało zrzutem ok. 100 mln l ścieków do Motławy. Do dziś nie wiemy czy opracowano koncepcje zarządzania ryzkiem; wcześniej takich planów zabrakło – podkreślił Kacper Płażyński, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska.

Gdańsk nałożył karę ponad 330 tys. zł na francuską spółkę SNG, która zarządza systemem wodno-kanalizacyjnym. To mniej niż wartość ścieków, za które zapłacili mieszkańcy – zauważył mec. Kacper Płażyński.

– Więcej ta spółka zarobiła na tych samych ściekach, które odprowadziła do Motławy, niż straciła na tej karze. Dochodzimy do pewnych absurdów. To też pokazuje głębokie patologie władzy Gdańska, przy konstruowaniu umów. Jeżeli takie kary umowne są nakładane na spółkę, która tym zarządza i ta spółka tak naprawdę nic na tym nie traci, tzn., że te umowy są bardzo źle skonstruowane. To pokazuje sytuację infrastruktury krytycznej w Gdańsku. Oddajemy ją w obce ręce. Zyski z tej infrastruktury lądują daleko we Francji. Nie mamy, jako Gdańsk, z tego takich zysków, a w zasadzie nie powinniśmy mieć zysków, bo ceny wody i ścieków odprowadzanych powinny być po prostu możliwie niskie, żeby nie obciążać i nie tworzyć sztucznych podatków dla gdańszczan – powiedział mec. Kacper Płażyński.

Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska zwrócił uwagę, że władze miasta mogły rozwiązać umowę z francuską spółką z sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia.

Woda z Motławy wpada do Martwej Wisły a następnie do Zatoki Gdańskiej. Do zrzutu ścieków doszło przed sezonem turystycznym.

Instytut Morski w Gdańsku przygotował raport na temat stanów wód w obydwu rzekach. W dokumencie stwierdzono, że nie doszło do katastrofy ekologicznej.

RIRM

drukuj