fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

K. Granatyr: Jastrzębska Spółka Węglowa jako jedyna firma w Polsce została obłożona składką solidarnościową, a nie powinna. Sytuacja jest dramatyczna

Europejski Zielony Ład miał być ratunkiem dla planety, a tak naprawdę stał się zagrożeniem dla milionów Europejczyków. To nie jest żadna sprawiedliwa transformacja, tylko brutalna rewolucja, za którą mają zapłacić zwykli ludzie. Jastrzębska Spółka Węglowa jako jedyna firma w Polsce została obłożona składką solidarnościową, a – w naszej ocenie – nie powinna być nią obłożona, bo nie kopie paliw energetycznych, tylko kopie węgiel koksowy potrzebny później do produkcji koksu, a co za tym idzie – stali, przemysłu zbrojeniowego. Sytuacja jest dramatyczna – akcentował Karol Granatyr, przewodniczący Komisji Krajowej Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”, w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Jastrzębska Spółka Węglowa to największy w Polsce i jedyny w Europie producent wysokiej jakości węgla koksowego. W pierwszym półroczu zanotowała miliardowe straty. Spółce grozi upadłość, a na ulicach Jastrzębia Zdroju rozpoczęły się protesty.

– Sytuacja jest dramatyczna. Mamy zapewnioną płynność finansową do nowego roku. Po nowym roku już tej płynności nie będzie. Trzeba jak najszybszych planów ratunkowych dla spółki. Dlatego już od dłuższego czasu prowadzimy protesty, akcje informacyjne. (…) Jastrzębska Spółka Węglowa jest sercem Jastrzębia i wszystkich innych okolicznych miast w regionie. Jest największym pracodawcą – zatrudnia ponad 30 tysięcy osób. Z firmami okołogórniczymi, ludźmi współpracującymi to będzie około 100 tysięcy ludzi w regionie. Nie możemy pozwolić, aby ta spółka upadła. (…) Ucierpią usługi, ucierpią placówki kulturalne, ucierpi sport, ucierpią różnego rodzaju sklepy. Całe miasto, można powiedzieć, że zacznie wymierać – akcentował Karol Granatyr.

Robert Kropiwnicki, wiceminister aktywów państwowych, zapowiedział cięcia w wynagrodzeniach dla pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej o co najmniej 15 procent.

– W Jastrzębskiej Spółce Węglowej jest wielu górników, którzy nie wyrabiają nawet najniższej krajowej i trzeba im dopłacać do wypłat. (…) W jaki sposób minister Kropiwnicki chce zabrać tym ludziom 30 procent wynagrodzenia? Z czego ci ludzie mają żyć? (…) Ludzie, którzy codziennie zjeżdżają, ryzykując swoje życie, ciężko pracując w tej spółce, zarabiają po prostu najmniejsze pieniądze. W samym biurze zarządu, czyli w sercu tej naszej spółki, pracuje grubo ponad 500 osób. Tam jest prawie 100 ludzi na stanowiskach menadżersko-kierowniczych, dyrektorskich, gdzie wynagrodzenia sięgają od 20 do 45 tysięcy złotych. (…) Trzeba po prostu zawalczyć o swoje, zmusić ich do roboty, (…) żeby nie było tak, że ktoś utrzymuje sobie jakieś sztuczne stanowiska dla nominatów politycznych, dla swoich kolesi, pociotków i masy takich ludzi, którzy są po prostu w tej spółce – trzeba to brutalnie powiedzieć – niepotrzebni – wskazywał szef WZZ „Sierpień 80”.

Karol Granatyr wskazywał na rozwiązania, które można wdrożyć, by ratować sytuację w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. To m.in. zwrot składki solidarnościowej w wysokości 1,6 miliarda złotych.

– Nie ma takiej możliwości, że będziemy mogli liczyć na ratunek ze strony państwa, bo jesteśmy notowani na giełdzie i spółki objęte Kodeksem spółek handlowych po prostu mają zasadę o nieuczciwej konkurencji, więc państwo nie może dopłacać do tej spółki. (…) Jastrzębska Spółka Węglowa jako jedyna firma w Polsce została obłożona składką solidarnościową, a – w naszej ocenie – nie powinna być nią obłożona, (…) bo nie kopie paliw energetycznych, tylko kopie węgiel koksowy potrzebny później do produkcji koksu, a co za tym idzie – stali, przemysłu zbrojeniowego. (…) Kolejnym rozwiązaniem, o które też apelujemy do rządu, jest umożliwienie pracownikom Jastrzębskiej Spółki Węglowej skorzystania z urlopów górniczych – tak jak w innych spółkach górniczych – i z programu dobrowolnych odejść, gdzie się płaci jednorazowe odprawy – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

Przewodniczący WZZ „Sierpień 80” dodał, że sytuacja jest dramatyczna nie tylko w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, ale w całym przemyśle ciężkim.

– Kopalnie węgla energetycznego, Polska Grupa Górnicza, Południowy Koncern Węglowy, Węglokoks Kraj, transport, hutnictwo, rolnictwo –wszystkie branże mówią, że są dobijane przez Europejski Zielony Ład, który miał być ratunkiem dla planety, a tak naprawdę stał się zagrożeniem dla milionów Europejczyków. To nie jest żadna sprawiedliwa transformacja, tylko brutalna rewolucja, za którą mają zapłacić zwykli ludzie. Polska – kraj, który jest oparty na węglu i ciężkiej pracy – w kilka lat ma porzucić swój przemysł, swoje górnictwo, rolnictwo, nie w imię ekologii, tylko w imię ideologii narzucanej przez Brukselę. To nie jest sprawiedliwe, że polscy górnicy i rolnicy mają zapłacić najwyższą cenę, czyli zostać całkowicie zlikwidowani – podkreślał rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z Karolem Granatyrem można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj