fot. PAP/Andrzej Grygiel

Joanna Kluzik-Rostkowska nie zdała

Już teraz Ministerstwo Edukacji Narodowej publikuje kolejną część rządowego podręcznika dla drugiej klasy. Darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów wśród praktyków nie zebrał najlepszych ocen. Związkowcy mówią sama idea owszem dobra, ale jej wykonanie oceniają na słabą trójkę. 

Wakacje to koniec szkoły, jak koniec szkoły to musi być świadectwo. Swoją cenzurkę odebrała również minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska.

– Pani minister nie otrzymała promocji do następnej klasy – powiedziała Magdalena Kaszulanis, rzecznik Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Związek Nauczycielstwa Polskiego wziął pod uwagę 12 obowiązków pani minister. Wśród nich: znajomość prawa oświatowego, przeciwdziałanie prywatyzacji edukacji, poszanowanie zawodu nauczyciela, dofinansowanie oświaty, negocjacje z partnerami społecznymi czy podwyżki płac. Z wszystkich tych przedmiotów –  niedostateczna.

– Pani minister, jak każdy uczeń, który otrzymuje złe oceny z nimi się nie zgadza, ale przyjmuje je z honorem – zaznacza Joanna Dębek rzecznik MEN-u.

Na świadectwie są dwie oceny dostateczne – za podjęcie próby poprawy jakości nadzoru pedagogicznego oraz za rządowy podręcznik.

– Doceniliśmy wysiłek i ideę. Sama idea jest godna pochwalenia. Nauczycielom nie podoba się realizacja i fatalne wykonanie tego pomysłu. Bardzo źle nauczyciele oceniają podręcznik, bo on sprawdza się w pracy z dziećmi dobrymi – podkreśla  Magdalena Kaszulanis.

„Nasz Elementarz” to jednak stanowczo za mało dla dzieci wyjątkowo uzdolnionych. Piętą Achillesową są również treści matematyczne. Dobry podręcznik to podstawa dobrej edukacji. Biorąc pod uwagę wczoraj ogłoszone wyniki matur i to, że największy problem był właśnie z matematyką to najmłodsi uczniowie nie mają zbyt świetlanych perspektyw.

– Jest dużo uwag do treści nie tylko nauczycieli ale także recenzentów co do zawartości, do treści, braku spójnej koncepcji młodego człowieka w tej fazie rozwoju, do braku odniesień do rodziny – zaznacza Wojciech Książek z Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Nic dziwnego, że nauczyciele zgłaszają uwagi. Najlepszym wyjściem byłoby przekazanie konkretnej puli pieniędzy szkołom i pozostawienie wyboru praktykom.

– Nauczyciel powinien mieć wybór. Dotychczas tak było. Nauczyciel mógł wybrać taki czy inny podręcznik w zależności od klasy, w jakiej pracował. W tej chwili zrównano wszystkie dzieci do jednego poziomu – stwierdza Krystyna Wróblewska dyrektor Podkarpackiego Centrum Edukacji nauczycieli w Rzeszowie.

– Szanujemy wszystkie uwagi, ale mamy prawo się z nimi nie zgadzać. Podręcznika nie przygotowują laicy edukacyjni, ale osoby, które mają doświadczenie, które pracowały nad innymi podręcznikami, komercyjnymi – twierdza Joanna Dębek , rzecznik MEN-u.

W tym roku rządowy podręcznik będzie również dla 2-klasistów. Jego III część pojawiła się na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Ostatni dzwonek uczniowie usłyszeli już kilka dni temu, ale on wciąż brzmi dla resortu edukacji.

– Nam potrzeba dużego kroku jeżeli chodzi o system edukacji. Poziom edukacji się obniża i to jest najgorszy efekt tych reform, które przeprowadza pani minister – zauważa poseł Andrzej Romanek z Solidarnej Polski.

Według opozycji – politycznego testu szefowa MEN-u nie zdała. Zgodnie z edukacyjnymi zasadami Joanna Kluzik-Rostkowska ma czas na poprawkę w trakcie wakacji. Skorzysta z szansy, powtórzy klasę, a może zostanie usunięta ze szkoły – to okaże się jesienią.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj