fot. PAP/EPA

Izrael czekają przedterminowe wybory?

Premier Izraela Benjamin Netanjahu nie jest w stanie stworzyć rządu, który miałby stabilną większość w Knesecie. Teraz przed taką szansą stanie lider Niebiesko-Białych Beni Ganc. Jeśli i jemu się nie uda, Izrael czekają kolejne przedterminowe wybory.

W wyborach w Izraelu Likud uzyskał 32 mandaty. To o jeden mniej od Niebiesko-Białych, ale i tak misję utworzenia nowego rządu, jako pierwszy otrzymał dotychczasowy premier Benjamin Netanjahu. Teraz ogłosił jednak kapitulację.

– W ostatnich tygodniach zrobiłem, co się dało, żeby doprowadzić Beni Ganca do stołu negocjacyjnego.  Wszystko, aby powstał rząd jedności narodowej, wszystko, aby uniknąć kolejnych wyborów. Odmawiał za każdym razem – powiedział Benjamin Netanjahu, premier Izraela.

Aby uzyskać większość w Knesecie potrzebnych jest 61 mandatów. Ganc był przeciwny współpracy z Netanjahu. Wypominał premierowi zarzuty korupcyjne.

– Premier Netanjahu walcząc o zwycięstwo swojego ugrupowania i rządzenia dalej Izraelem, także walczy o swoją przyszłość prywatną – akcentował politolog dr Piotr Gawryszczak.

Teraz to Beni Ganc stanie przed szansą, by zdobyć większość w Knesecie. Będzie to jednak zadanie równie trudne, co w przypadku Netanjahu. Izrael mogą zatem czekać kolejne wybory.

– Obydwa ugrupowania zwycięskie mają mniej więcej taką samą liczbę głosów, w związku z tym wydaje się, że opozycji także nie uda się sformułować nowego rządu – wskazywał dr Piotr Gawryszczak.

Dla Izraela byłyby to kolejne przedterminowe wybory. Już po kwietniowym głosowaniu nie udało się Netanjahu stworzyć większościowej koalicji.

TV Trwam News

drukuj