fot. M. Borawski

IPN poda nazwiska

Dziś dowiemy się, czyje ciała oprawcy komunistycznej bezpieki pochowali w bezimiennych grobach na warszawskiej Łączce. Jak ustalił „Nasz Dziennik”, genetykom nie udało się jeszcze zidentyfikować ciała rotmistrza Witolda Pileckiego.

Doktor Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik prezesa Instytutu Pamięci Narodowej ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego, zapewnia, że zidentyfikowano kilka osób pochowanych na warszawskich Powązkach w kwaterze „Ł”. Ich nazwiska IPN ujawni dziś na specjalnej konferencji prasowej poświęconej pierwszym wynikom prac identyfikacyjnych ofiar terroru komunistycznego. Tożsamość ekshumowanych na tzw. Łączce udało się ustalić dzięki badaniom szczecińskich genetyków. Prace w tym zakresie prowadzi Pomorski Uniwersytet Medyczny w ramach Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów. W konferencji mają wziąć udział: prezes IPN dr Łukasz Kamiński, dr hab. Andrzej Kunert – sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, dr Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, Łukasz Szleszkowski oraz Agata Thannhaeuser z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Jednym z elementów konferencji będzie wręczenie zaproszonym rodzinom informacji o identyfikacji ich bliskich z przeprowadzonych latem tego roku prac ekshumacyjnych. IPN pokaże ich zdjęcia i zaprezentuje biogramy. Rodziny otrzymają opinię sądowo-lekarską potwierdzającą tożsamość odnalezionych szczątków.

Wytypowane wstępnie szczątki zostały poddane badaniom genetycznym w pierwszym etapie. – Badania genetyczne są wykonywane od numeru 1 do numeru 109. Nie typowaliśmy, że będziemy badać tylko szczątki kilku osób. Mamy ustalonych czterdzieści profili ze szczątków osób pochowanych na Łączce. Zestawiliśmy je z materiałem porównawczym – tłumaczy dr Andrzej Ossowski z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Ossowski nie chce ujawnić nazwisk zidentyfikowanych osób. O dzisiejszej konferencji w IPN nie otrzymał żadnych wiadomości Andrzej Pilecki, syn rotmistrza Witolda Pileckiego. – Nikt mnie nie zawiadomił – mówi krótko Andrzej Pilecki, który dzwonił w tej sprawie do IPN. Tam poinformowano go, że nie chodzi o jego ojca. – Musimy więc dalej czekać – mówi. Informacji o spotkaniu nie otrzymał też dr Witold Mieszkowski, syn zamordowanego na Mokotowie komandora Stanisława Mieszkowskiego. Genetycy nie zakończyli jeszcze badań wszystkich szczątków wydobytych w sierpniu. Ossowski deklaruje, że następnych identyfikacji można spodziewać się „w kolejnych miesiącach”. To jednak zależy również od tego, ile osób zgłosi się z materiałem porównawczym. Do tej pory zrobiło to ok. 200 osób. Jednak zdarza się – zastrzega Ossowski – że by zidentyfikować jedną osobę, potrzebny jest materiał uzyskany od kilku, często dalszych krewnych zmarłego. Stworzenie bazy materiału porównawczego DNA ofiar i ich krewnych jest zadaniem kluczowym. Baza pozwoli bowiem na prowadzenie badań w tym zakresie przez wiele kolejnych lat. To jedyna szansa na właściwe pozyskanie materiału porównawczego i niemal zupełną eliminację ryzyka utraty danych w wyniku upływu czasu, który ma tu decydujące znaczenie.

Ekshumacje w kwaterze na Łączce odbywają się w ramach ogólnopolskiego projektu badawczego „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956”. Badania prowadzone były w tym miejscu w lipcu i sierpniu. Prace prowadzono pod nadzorem IPN. Sfinansowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa trwały do końca sierpnia. Do tej pory ekshumowano 109 ciał. Kolejny etap prac zaplanowano na marzec przyszłego roku. Na Łączce pochowano blisko 248 żołnierzy, ofiar komunistycznego terroru. Głównie były to osoby rozstrzeliwane w więzieniu mokotowskim. Wśród pomordowanych mogą spoczywać wybitni żołnierze: mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, płk Hieronim Dekutowski „Zapora”, a także rtm. Witold Pilecki i gen. August Fieldorf „Nil”.

Anna Ambroziak

drukuj