fot. flickr

Hiszpania: 100 tysięcy tzw. aborcji rocznie

W Hiszpanii dokonuje się ponad 100 tysięcy tzw. aborcji rocznie – podała w  Madrycie platforma Prawo do Życia (Derecho a Vivir). Jej rzecznik Gádor Joya skrytykowała “zmowę milczenia”, jaka otacza śmierć tylu niewinnych dzieci oraz “zdradę polityków”, a konkretnie rządu premiera Rajoya, który przed wyborami obiecał usunąć ustawę o aborcji.

“Chcemy przypomnieć wszystkie dzieci, które umierają w Hiszpanii i na całym świecie z powodu aborcji” – powiedziała Gádor Joya podczas prezentacji sprawozdania w Madrycie.

“Dzisiaj chcemy zadenuncjować i przypomnieć o zdradzie polityków i ich zmowie milczenia na temat aborcji. Dotyczy ona mediów, a nawet samego Trybunału Konstytucyjnego, który od ponad siedmiu lat nie wypowiedział się na temat niekonstytucyjności obecnej ustawy, która została wówczas zaskarżona przez Partię Ludową, która obecnie sprawuje władzę. Dzisiaj będzie musiała wziąć na siebie odpowiedzialność za ponad 100 tys. aborcji, jakie są dokonywane każdego roku w Hiszpanii” – powiedziała rzecznik platformy Prawo do Życia.

Gádor Joya skrytykowała postawę rządu, który “finansuje zabijanie niewinnych istot z pieniędzy wszystkich Hiszpanów” oraz brak pomocy kobietom, które zmuszone są do aborcji z racji trudnej sytuacji ekonomicznej.

Aktualna ustawa o tzw. aborcji została przyjęta w 2010 r. przez rząd premiera Zapatero. Według niej aborcja stała się “prawem”. Duży sprzeciw wzbudził fakt, że mogły jej dokonać 16- i 17-latki bez wiedzy i zgody rodziców. Partia Ludowa zaskarżyła ustawę do Trybunału Konstytucycyjnego. Program wyborczy partii przewidywał także usunięcie ustawy. Jednak po dojściu do władzy Partia Ludowa dokonała tylko drobnych poprawek “kosmetycznych”, ale ustawy nie usunęła, co wywołało duże niezadowolenie elektoratu. Podobnie stało się z innymi ustawami przyjętymi przez rząd premiera Zapatero. Warto przypomnieć, że Hiszpania jest jednym z krajów o najniższym przyroście naturalnym i szybko starzejącym się społeczeństwie. Wiadomo już, że obecny system emerytalny jest nie do utrzymania.

Marek Raczkiewicz CSsR/RIRM

drukuj