fot. twitter.com/KancelariaSejmu

Hejt za publiczne pieniądze?

Do Prokuratury trafi jutro zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa finansowania zorganizowanego hejtu ze środków publicznych. Chodzi o profil na portalach społecznościowych „Sok z Buraka”.

„Sok z Buraka” to strony profilowe na Facebooku i Twitterze. Istnieją w sieci od 5 lat. Są na nich memy i żarty z polityków – żarty niewybredne, często wulgarne i dotyczą głównie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Treści uderzają też w Kościół Katolicki i osobę dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR.

To największa fabryka fekaliów – podkreśla europoseł Patryk Jaki.

– Największe fekalia, największy ściek, fabryka fejków w internecie finansowana z pieniędzy warszawiaków prosto do człowieka, który organizuje czy organizował to wszystko w ramach „Soku z Buraka” – zaznacza europoseł Patryk Jaki.

Kim jest twórca „Soku z Buraka”? To sprawny PR-owiec, który przez lata pracował w dużych koncernach marketingowych. Od lutego 2018 r. Mariusz Kozak-Zagozda ma być zatrudniony w PO, a od kwietnia tego roku również w warszawskim Ratuszu. Ma też współpracować z klubem parlamentarnym Platformy Obywatelskiej. Pytany o sprawę rzecznik warszawskiego Ratusza Kamil Dąbrowa potwierdza zatrudnienie Kozaka-Zagozdy w stołecznym ratuszu.

– W biurze marketingu miasta od kwietnia na stanowisku pomocniczym, na umowę czasową – półroczną – jest zatrudniony taki człowiek, którego zadaniem jest prowadzenie profili miejskich, naszych stron internetowych na Facebooku, Twitterze – wyjaśnia Kamil Dąbrowa.

W sprawie twórcy strony internetowej „Sok z Buraka” interweniował m.in. poseł PiS Paweł Lisiecki, który złożył dziś wizytę w stołecznym dziale marketingu, a następnie dziale kadr i szkoleń. Jaki był efekt?

– Z tego, co udało nam się ustalić, to pracownicy nie za bardzo kojarzą tę osobę i jako osobę, która by przychodziła do pracy – mówi poseł Paweł Lisiecki.

Dodatkowo  informacja o zatrudnieniu Kozaka-Zagozdy na stanowisku pomocniczym może oznaczać jeszcze jedno.

– Że nie był przeprowadzony konkurs na to stanowisko. Taka próba obejścia tego, aby został ogłoszony konkurs na stanowisko i zatrudnienie tej konkretnej osoby – podkreśla Paweł Lisiecki.

Tymczasem z ustaleń tygodnika „Sieci” wynika, że Mariusz Kozak-Zagozda przez ostatnie 5 miesięcy pracy w stołecznym Ratuszu otrzymał co najmniej 25 tys. zł. Dlatego też europoseł PiS Patryk Jaki złoży jutro zawiadomienie do Prokuratury.

– W tej sprawie jutro skieruję zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa używania pieniędzy publicznych do zorganizowanego hejtu, fejków na nieprawdopodobną skalę – wskazuje Patryk Jaki.

Strona „Sokzburaka” to nie jedyna tego typu aktywność osób związanych z PO. Na profilu na Twitterze #Silnirazem także wylewa się hejt wobec polityków PiS i osób popierających tę formacje. Czy to strategia PO? Już w 2015 „Rzeczpospolita” ujawniła, że ówczesna premier Ewa Kopacz chce zatrudnić 50 hejerów.

– Docelowo będzie ich około 100 – zdradza nam jeden z uczestników spotkania w Jachrance. Tak zwani hejterzy, to osoby, które zajmują się krytyką w sieci. W tym wypadku celem ataku mają być działania PiS i prezydenta-elekta Andrzeja Dudy. W działalność w internecie bardziej zaangażować mają się też sami posłowie – napisano wówczas w „Rzeczpospolitej”.

Pytana dzień później o tę sprawę ówczesna rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że to jedynie żart.

– To był żart i szkoda, że ktoś, kto opowiada o tym, co działo się na klubie, powiedział o pierwszej wypowiedzi pani premier, a nie posłuchał do końca – mówiła wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dziś widać, że nie był to żart – podkreśla radny PiS Filip Frąckowiak.

– Teraz widzimy, że te słowa sprzed 4 lat pani Ewy Kopacz o zatrudnieniu 50 hejterów to nie był żart i nie wycofywała się z tego na serio, to zostało wdrożone – zaznacza Filip Frąckowiak.

Poziom stron „Sok z Buraka”, jak i wielu innych stron internetowych, jest  dramatyczny  – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski.

– Tak obniżył się ten poziom debaty publicznej w Polsce, że trzeba zastanowić się – i to jest być może jakaś droga na przyszłość – nad rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi tej sfery – mówi Mirosław Boruta Krakowski.

TV Trwam News

drukuj