GUS: 2,8 mln Polaków poniżej progu ubóstwa za rządów PO

W czasie rządów PO nastąpił wzrost skrajnej biedy. Poniżej progu ubóstwa żyło w 2012 r. blisko 2 miliony 800 tys. Polaków – wynika z raportu Głównego Urzędu Statystycznego, opublikowanego w październiku 2013 r.

Od 2005 r. zjawisko biedy skrajnej systematycznie malało z 12,3% do 5,6%, w roku 2008, czyli z ponad 5,5 mln osób do 2 mln 200 tys. osób. Wzrost o blisko 400 tysięcy osób do 6,8% nastąpił w latach 2011 i 2012 – poinformował ekonomista i poseł Zbigniew Kuźmiuk. Przypomniał, że ludzie żyjący w skrajnej biedzie to ludzie żyjący poniżej granicy biologicznego wyniszczenia organizmu.

– Ludzie żyjący w skrajnej biedzie to ludzie żyjący poniżej granicy biologicznego wyniszczenia organizmu, czyli tacy którzy niedojadają, nie płacą w pełni kosztów za swoje mieszkanie, a więc tak naprawdę ludzie wypchnięci poza naszą cywilizację. Chcę przy tym zwrócić uwagę, że w takiej sytuacji znajduje się blisko 27% rodzin z czwórką i większą liczbą dzieci. Blisko 10% rodzin z trójką dzieci i blisko 10% rodzin niepełnych wychowujących dzieci. Sumarycznie jeżeli chodzi o to młode pokolenie, to około 10% młodych ludzi w wieku 0-17 lat, znajduje się w takiej sytuacji – akcentuje poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Premier Donald Tusk deklaruje, że w następnej 7-letniej perspektywie sferę ubóstwa w naszym kraju opuści przynajmniej 1,5 mln Polaków.

Sceptycznie do tego podchodzi ekonomista Zbigniew Kuźmiuk. Wskazuje, że sytuacja gwałtownego przyrostu skrajnej biedy w Polsce nastąpił w czasie, kiedy rząd przypomina, że wzrost gospodarczy w latach 2008-2012 sumarycznie wyniósł 18% PKB i mimo skonsumowania środków z UE.

– Jeżeli w takich warunkach nie dało się walczyć z biedą, to trudno sobie wyobrazić, żeby w następnym siedmioleciu ten rząd zmierzył się z tym zjawiskiem. To jest niestety polityka liberalna, to jest polityka niepłacenia podatków przez wielkich i duszenia tych maluczkich. To jest właśnie polityka dofinansowywania wielkich aglomeracji i zostawienia samopas tych terenów poza wielkim miastem. To jest ta polityka, którą realizuje PO. Ja tylko ze smutkiem stwierdzam, że uczestniczy w tym także PSL, które mieni się obrońcą ludzi mieszkających poza wielkimi miastami – tłumaczy ekonomista.

RIRM

drukuj