fot. pixabay.com

Gruzini sprzeciwiają się tzw. ustawie o agentach zagranicznych

Około 50 tysięcy osób demonstrowało w stolicy Gruzji przeciwko tak zwanej ustawie o agentach zagranicznych, którą komisja prawna parlamentu Gruzji zaakceptowała w trzecim czytaniu.

Protesty w Gruzji trwają od kwietnia, kiedy to partia rządząca, Gruzińskie Marzenie, ogłosiła wznowienie prac nad ustawą dotyczącą przejrzystości wpływów zagranicznych, czyli tzw. ustawą o agentach zagranicznych. Zakłada ona, że osoby prawne i media otrzymujące ponad 20 proc. środków z zagranicy podlegałyby rejestracji i sprawozdawczości. Trafiłyby także do specjalnego rejestru agentów obcego wpływu, a Ministerstwo Sprawiedliwości mogłoby w każdej chwili przeprowadzić kontrole takich osób bądź organizacji.

To wzbudziło ogromny sprzeciw wśród mieszkańców. Ponad 50 tysięcy osób wyszło w nocy na ulice. Protestujący chcieli wejść nad ranem do parlamentu i choć demonstracja miała charakter pokojowy, policja użyła wobec nich siły.

Zatrzymano około 20 osób, w tym cudzoziemców. Pojawiają się obawy, że nowe prawo, podobnie jak w Rosji, może być wykorzystywane do niszczenia opozycji.

– Chcę, żeby Gruzja mieszkała w Europie. Nie chcę budzić się w Rosji – mówiła jedna z protestujących kobiet.

Pomimo protestów ustawa została przyjęta. Głosowanie trwało zaledwie 67 sekund.

Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych wyrazili zaniepokojenie sytuacją i zaapelowały o wycofanie się z tego kontrowersyjnego projektu.

– Chcielibyśmy kontynuować współpracę z Gruzją. Nadal jest czas na współpracę, ale aby tak się stało, gruziński rząd musi zmienić kurs – oświadczył rzecznik Departamentu Stanu USA, Matthew Miller.

Ustawa trafi teraz do podpisu prezydenta. Salome Zurabiszwili zapowiedziała weto, bo – jej zdaniem – ustawa jest sprzeczna z proeuropejską drogą Gruzji. Partia rządząca posiada jednak większość w parlamencie, więc prawdopodobnie weto zostanie odrzucone.

TV Trwam News

drukuj