fot. PAP/EPA

Gospodarka głównym tematem orędzia Donalda Trumpa

Gospodarka była głównym tematem orędzia o stanie państwa, wygłoszonego wieczorem przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

W trakcie swojego trzeciego orędzia Donald Trump zachwalał podpisane przez siebie umowy handlowe, w tym porozumienie z Chinami. Mówił o „wielkim amerykańskim powrocie”, „boomie pracowników przemysłowych” oraz „zniszczeniu mentalności amerykańskiego upadku”. Stany Zjednoczone są silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – uznał [zobacz więcej].

Amerykanista z Uczelni Łazarskiego dr Artur Wróblewski zwraca uwagę, że dane potwierdzają słowa Donalda Trumpa.

– Najlepiej tego typu słowa i oceny sprawdzić, sprawdzając fakty, zestawiając dane, które podał, z rzeczywistością. Bezrobocie faktycznie spadło, te dane są prawdziwe. Kiedy powiedział o porozumieniu handlowym z Chinami również mówił prawdę, ponieważ to porozumienie zostało zawarte i kolejne cła zostały anulowane. Kiedy Donald Trump mówił, że więcej krajów płaci na NATO 2 proc. swojego PKB (jest to około 8-9 krajów), to również jest fakt, który możemy zbadać i zmierzyć. Możemy zatem przyjąć, że wiele rzeczy, którymi chwalił się prezydent Donald Trump, jest prawdziwych – podkreśla.

Zdaniem dra Artura Wróblewskiego Amerykanie również czują pozytywne skutki rządów Donalda Trumpa.

– Nie ma wątpliwości, że Amerykanie czują ten „good feel effect” związany z dobrym stanem gospodarki amerykańskiej, a to jest wywołane dobrą koniunkturą na świecie, stanem odziedziczonym po prezydencie Obamie, ale również decyzjami Trumpa, który daje impulsy gospodarce podobnie, jak prezydent Reagan. Można powiedzieć, że to jest główną przyczyną sukcesu Trumpa i być może tego, że wygra kolejne wybory. Istotna jest też polityka migracyjna, która była jednym z głównych punktów jego kampanii. Wielu Amerykanów popiera tę politykę – wskazuje.

Po wystąpieniu doszło do incydentu. Szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi podarła tekst jego przemowy. Amerykańskie media wskazują, że to symbol relacji między Demokratami i Republikanami.

– Gdyby Donald Trump był słabym prezydentem, prawdopodobnie nie wywoływałby tyle emocji u Nancy Pelosi i Demokratów, dlatego że słabego się nie bije. On denerwuje demokratów, ponieważ miał nie wygrać wyborów, a je wygrał i miał się skompromitować, a się nie skompromitował – mówi dr Artur Wróblewski.

Tuż przed wystąpieniem Donalda Trumpa szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi wyciągnęła do niego rękę na powitanie, ale prezydent nie przywitał się.

RIRM

drukuj