fot. PAP

GMO w rękach senatorów

Po południu w Senacie odbędzie się głosowanie nad ustawą o nasiennictwie, która m.in. umożliwia obrót nasionami wpisanymi do europejskiego rejestru, w tym GMO.

Jeśli senatorowie przyjmą ustawę bez poprawek dokument trafi na biurko prezydenta. Wczoraj odbyła się debata nad ustawą; rozpatrywane były także poprawki PiS, które wykreślają przepis umożliwiający uprawę roślin GMO.

Senator Jan Maria Jackowski przypomniał, że pierwotny kształt nie zawierał szkodliwych dla Polski zapisów dot. GMO. Jednak zostały one wprowadzone w sejmie przez koalicję rządzącą. Senator stwierdził, że na dopuszczeniu upraw modyfikowanych genetycznie straci polskie rolnictwo a zyskają lobby zewnętrzne.

– Ta sprawa również niesie za sobą, bardzo wymierne interesy gospodarcze, różnych firm, które działają w tym zakresie na rynku. Również i z tego powodu lepiej zachować roztropność i ostrożność –akcentuje senator Jackowski.

Minister Rolnictwa zapewnia, że dzięki ustawie możliwa będzie kontrola upraw roślin GMO. W tym zakresie ustawę ma uzupełniać rozporządzenie, zawierające zakaz upraw kukurydzy MON 810 i ziemniaków Amflora.

Senator Bogusław Pęk z PiS powiedział, że wiarę w szczerość intencji zawartych w deklaracji studzą zamiany w ustawie, które wprowadzono w sejmie, a także doniesienie portalu wikiliks dotyczące negocjacji Waldemara Pawlaka ws. GMO.

Tam gdzie jednoznacznie wskazuje, iż pan premier Pawlak, zapewnił, że wprowadzi postęp drobnymi krokami. Proszę państwa i dziwicie się, że nie jesteśmy przekonani, co do szczerości waszych intencji? My uczciwie reprezentujemy swoich wyborców. Polska musi być wolna od GMO. Uczynimy wszystko, zęby tak się odbyło. Nie ma wątpliwości, że zróżnicowanie środowiska biologicznego jest śmiertelnie zagrożona, w przypadku upraw GMO. To jest oczywiste, udowodnione, nie budzące wątpliwości”- apeluje senator Pęk.

RIRM 

drukuj