Gigantyczne wypłaty dla zarządzających koleją

Zarządzający koleją zarabiają gigantyczne sumy – informują Związkowcy. Tymczasem nie milkną echa o kryzysie w tym przemyśle. Związkowcy cały czas zmagają się z problemem ulg przejazdowych dla pracowników spółek kolejowych oraz kolejowych emerytów. Sprzeciwiają się zmianom sposobu ich naliczania.

Kolejarze apelują do premier, aby zwrócił uwagę na wypłacane sumy i liczbę ich przyznawania.

Według związkowców – władza PKP to 21 dyrektorów departamentów i ich 25 zastępców, siedmiu dyrektorów zarządzających, 66 naczelników i 17 kierowników zespołów. Zarabiają oni kilkadziesiąt tysięcy zł. miesięcznie.

Samo podstawowe uposażenie prezesa Grupy PKP Jakuba Karnowskiego wynosi 59 tys. zł, ale przy naliczeniu premii kwota ta wynosi już ok 100 tys. zł. – informuje Henryk Grymel, przewodniczący Prezydium Sekcji Kolejowej Kolejarzy NSZZ „S”.

Problem z ulgami na kolei przy takim naliczaniu pensji dla członków Zarządu  jest absurdem – zwracał uwagę przewodniczący kolejarzy. Przy zwiększeniu kolejarzom uposażenia sprawa mogłaby wyglądać inaczej- akcentował.

Ulgi nie są żadnym przywilej, od lat jest to suplement z wynagrodzenia i tak jest to traktowane od dawien dawna. Co więcej gdyby kolejarz zarabiał godziwie, takie ulgi nie byłyby im potrzebne. Podkreślam: gdyby było ich stać wykupić normalny bilet, tak jak stać zarządy spółek, które zarabiają niesamowite pieniądze. (…) W jednym z listów otwartych do premiera powiedzieliśmy jasno, że te kilkudziesięciotysięczne zarobki zarządów nie  tyle nas bolą; skoro mają tak zarabiać niech zarabiają, ale zróbmy jeden mechanizm, że dziesięć proc. pensji Prezesa, będzie kwotą średniej płacenia dla kolei. Czyli przy zarobkach prezesa z premiami; co jest około 100 tys. zł na miesiąc – to nawet nam się nie marzy -, żeby średnia pensja na kolei była dziesięć tysięcy. Obliczając średnią od pensji podstawowej Prezesa, która wynosi pięćdziesiąt dziewięć tysięcy, byłaby to  kwota wynosząca około sześciu tysięcy złotych; to ulgi nie byłyby nam potrzebne – akcentował Henryk Grymel.

 

RIRM

drukuj