fot. PAP/Tomasz Gzell

Gdańska policja zaniechała śledztwa ws. Amber Gold

Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku zaniechała śledztwa w sprawie Amber Gold. Choć częściową wiedzę na temat działalności spółki posiadała już sześć lat temu, to nie doprowadziła śledztwa do końca. Tak wynika z zeznań byłej funkcjonariuszki komendy Anny Fołty-Nowackiej, które złożyła we wtorek przed sejmową komisją śledczą.

„Nie wiem”, „nie pamiętam”, „nie miałam takiej możliwości” – te słowa najczęściej padały podczas przesłuchania kolejnego świadka przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Dziś zeznawała była funkcjonariusz Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Pytana o to, „jakie czynności operacyjne w związku z tą sprawą były przez nią prowadzone”, odpowiedziała:

– Monitorowałam również Internet i wydarzenia, które tam były, chcąc i w ten sposób pozyskać jakąkolwiek informację – mówiła była funkcjonariuszka KWP w Gdańsku Anna Fołta-Nowacka.

Okazuje się, że Anna Fołta-Nowacka nie zrobiła nic, aby zebrać materiały, które mogłyby doprowadzić do wszczęcia postępowania ws. Amber Gold. Nie zrobiła, bo jak zeznała, nie miała takiej możliwości.

– Ja jestem zbulwersowany słowami świadka. Świadek przed chwilą powiedziała, że zapoznała się z zarządzeniem Komendanta Głównego Policji, zna ustawę o policji i mówi wysokiej komisji, że nie miała możliwości. Ja przepraszam bardzo – świadek miała możliwość zastosowania środków operacyjnych wskazanych przez ustawę o policji – komentował Tomasz Rzymkowski, członek komisji ds. Ambert Gold.

– Nie przypomina sobie Pani ani jednej rozmowy ze swoimi przełożonymi, którzy wykazaliby zainteresowanie sprawą Amber Gold? – pytał poseł Jarosław Krajewski, członek komisji ds. Amber Gold.

– Myślę, że wykazywane było zainteresowanie takie, jak każdą ze spraw, jakie prowadziłam w tamtym czasie – odpowiedziała świadek.

 – Czyli sprawa Amber Gold była traktowana jak każda inna zwykła sprawa dot. przestępczości? – kontynuował poseł. 

– Tak mi się wydaje – stwierdziła Anna Fołta-Nowacka

Policjantka przez półtora roku nie zrobiła nic w tej sprawie. Marcin P. dzięki temu mógł swobodnie oszukiwać Polaków.

– Ta pani policjantka postanowiła niczego nie sprawdzić. (…) Gdyby sprawdziła jeden element, o który pytaliśmy, to musiałaby zacząć sprawdzać kolejne, bo posypałaby się jej ta układanka. Więc odnoszę wrażenie, że to było profilaktyczne niesprawdzenie niczego, bo to by wymuszało dalsze kroki, a co za tym idzie, przecięłaby ten intratny biznes Marcinowi P. – mówiła szefowa sejmowej komisji śledczej poseł Małgorzata Wassermann.

Drugi świadek, były szef wydziału przestępczości gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku Maciej Zajda, stwierdził, że sprawa Amber Gold, którą prowadził jego wydział to jego największa porażka zawodowa. Ujawnił też, że rozmawiał o sprawie Marcina P. w gdańskiej delegaturze ABW, już w lutym lub marcu 2012 roku.

Ta sprawa to nie tylko kompromitacja funkcjonariuszy, ale także ich przełożonych – mówi członek komisji poseł Jarosław Krajewski.

Myślę, że w interesie polskiej policji jest to, żeby wyciągnąć wnioski z afery Amber Gold i również z tak nieprawidłowo prowadzonych postępowań, jak ta sprawa dotycząca Amber Gold w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku – wskazał Jarosław Krajewski.

Jutro komisja śledcza przesłucha Pawła Kunachowicza, byłego członka rady nadzorczej Amber Gold.

TV Trwam News/RIRM

drukuj