fot. gadowskiwitold.pl

W. Gadowski: Kraków był laboratorium złodziejskiej reprywatyzacji

Jeżeli chodzi o Kraków, to chodzi szczególnie o mienie pożydowskie i wcale nie dziwię się różnym organizacjom, które zarzucają Polsce, że tu była złodziejska reprywatyzacja. Kraków był laboratorium tej złodziejskiej reprywatyzacji – podkreśla dziennikarz i publicysta Witold Gadowski.

Warszawa to nie jedyne miasto w Polsce, które dotknęła dzika reprywatyzacja. Proceder kwitł przez lata również w Krakowie. W stolicy Małopolski powstanie specjalna komisja, która ma zbadać sprawę.

W ostatnim czasie do Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie trafiło bardzo dużo skarg mieszkańców dotyczących nieprawidłowości przy reprywatyzacji nieruchomości.

– Zbieramy je, dokumentujemy, czekamy na to, jakie pojawią się rozwiązania prawne, które są opracowywane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Chcielibyśmy, żeby wojewoda powołał własną tzw. komisję weryfikacyjną, która będzie dokonywać sprawdzeń, weryfikacji i będziemy podejmować decyzję co do każdej sprawy indywidualnie – mówi Grzegorz Gorczyca, dyrektor Wydziału Skarbu w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie.

Komisja ma powstać w najbliższym czasie i dokładnie zbadać proceder dzikiej reprywatyzacji w Krakowie.

– Patrząc na doświadczenia warszawskie moglibyśmy powiedzieć, że jest duże prawdopodobieństwo, że takie przypadki jak w Warszawie miały miejsce również w Krakowie, ale do tego potrzebna jest weryfikacja dokumentów. Na pewno trzeba powiedzieć, że jest w tej chwili wola polityczna, żeby tą czynność dokonać – wskazuje Włodzimierz Pietrus, radny miasta Kraków.

Nieruchomości przejmowano na podstawie sfałszowanych dokumentów. Nagle pojawiali się także podejrzani spadkobiercy.

– Tutaj zdarzały się sytuacje, kiedy z Argentyny przyjeżdżała staruszka, która według metryki powinna mieć 110 lat, podpisywała u zaprzyjaźnionego notariusza (w tym wypadku była to kobieta) akty i znikała, a kamienica – zmieniając właściciela – natychmiast była sprzedawana w drugie i trzecie ręce i już potem nabywana w dobrej wierze i w ten sposób „wyprana” (jak to mówią przestępcy) całkowicie – tłumaczy Witold Gadowski .

W Krakowie dochodziło również do przypadków przejmowania pojedynczych mieszkań należących do miasta.

– Dziwnym trafem przejmowanie przez osoby, które stają się nowymi najemcami lub właścicielami tych obiektów i to jest drugi element, który nie dotyczy całych kamienic, ale poszczególnych mieszkań – zaznacza Włodzimierz Pietrus.

Do tej pory miasto Kraków oddało około trzystu budynków w ręce dawnych właścicieli, ich rodzin lub kuratorów. W stolicy Małopolski równocześnie toczą się sprawy związane z trzystu pięćdziesięcioma żądaniami zwrotu mienia zajętego w czasach PRL.



TV Trwam News/RIRM

drukuj