fot. PAP

Wychłodzone dziecko wraca do zdrowia. Lekarze: to cud!

Dwuletni Adaś, który skrajnie wychłodzony trafił do szpitala w krakowskim Prokocimiu, wraca do zdrowia. Dziś po raz pierwszy zobaczył swoich rodziców. Początkowo szanse na uratowanie dziecka były nieznaczne, dziś lekarze nie mają wątpliwości – to cud Boży.

W sobotnią, mroźną noc dwuletni Adaś wyszedł niezauważony z domu swojej babci. Informacja o zaginięciu dziecka trafiła do policji w niedzielę około ósmej rano. Wtedy rozpoczęła się akcja poszukiwawcza. Gdy go odnaleziono, jego  stan był tragiczny – mówi prof. Janusz Skalski ze szpitala dziecięcego w Krakowie.

– Dziecko wyjściowo było bardzo ciężko chore. W takim stanie wychłodzenia praktycznie nie żyło, startowaliśmy zatem z dramatycznego poziomu – podkreśla profesor.

Temperatura ciała chłopczyka wynosił nieco ponad 12 stopni. To właściwie poniżej granicy przeżycia. Lekarze ze szpitala w Prokocimiu zastosowali najnowocześniejsze metody leczenia, miedzy innymi podgrzewanie krwi poza organizmem.

Adaś pod czujnym okiem specjalistów krakowskiego szpitala wraca do zdrowia. Wczoraj przed południem udało się go wybudzić ze śpiączki farmakologicznej, a wieczorem odłączono go od respiratora. Dziś pierwszy raz od wybudzenia ujrzał swoich rodziców. To, co się wydarzyło, to cud Boży – mówi z pełnym przekonaniem prof. Janusz Skalski.

– Mam odwagę bardzo mocno stwierdzić, że jesteśmy świadkami cudu uzdrowienia tego dziecka. To jest cud uzdrowienia, to jest fantastyczna historia. To nie my robimy cuda, tylko po prostu te cuda nas zaskakują, to jest coś pięknego, jeśli dziecko wraca do takiego życia – zaznacza prof. Janusz Skalski ze szpitala dziecięcego w Krakowie.

Powrót do życia dwulatka jest ewenementem na skalę światową. Dotąd nie stwierdzono przypadku, by przy tak niskiej temperaturze ciała udało się uratować pacjenta.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj