G. Kucharczyk: Najgłośniejszy przejaw ambicji niemieckich w stosunku do Europy to zasada „czyja władza, tego religia”

Państwo jawi się od czasów reformacji protestanckiej jako instytucja, która ma prawo, nawet obowiązek, wchodzić w kompetencje, które do tej pory były zastrzeżone dla władzy duchownej w epoce Christianitas. Najgłośniejszy przejaw tych ambicji, które przeniknęły do tradycji nie tylko niemieckiej, to jest zasada: czyja władza, tego religia. To jest zasada wpisana jako zasada pokoju religijnego w Rzeszy w 1555 r. na Sejmie w Augsburgu, ale przeforsowana i wysunięta przez stronę protestancką, która chciała się w ten sposób zabezpieczyć przed skutkami odrodzenia się katolicyzmu, który już się zaczął odradzać – powiedział prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, historyk, podczas XVII Międzynarodowego Kongresu „Katolicy a tożsamość Europy” w Toruniu.

W Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zakończył się [XVII Międzynarodowy Kongres „Katolicy a tożsamość Europy”]. Jednym z prelegentów był prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, który wygłosił prelekcję pt. „Ambicje niemieckie w stosunku do Europy”.

Podczas swojego wystąpienia prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk zauważył, że od epoki nowożytnej mamy szereg zjawisk, które rodzą się w Niemczech: zjawisk intelektualnych, prądów intelektualnych, pewnych wizji politycznych, które rezonują w wielu miejscach Europy i poza Europą, ale nie były artykułowane i nie były pomyślane w imię Niemiec i dla Niemiec, chociażby marksizm.

Marksizm ma swoje dopowiedzenia w szkole frankfurckiej. Znawcy tematu wskazują, że to Fryderyk Engels był osobą, która nadała po śmierci Karola Marksa ostateczną postać tej ideologii, gdzie rzeczywiście mamy do czynienia z pewnymi wątkami stricte niemieckimi, które wychodzą z kultury niemieckiej (…). Fryderyk Engels pisał, że w wyniku rewolucji będą znikać całe narody. Narody „odpadki”, które muszą zniknąć, bo taki jest duch dziejów – mówił historyk.

Jednym z symptomów ambicji Niemiec w stosunku do Europy była reformacja protestancka.

To jest przekonanie bardzo mocno artykułowane przez twórcę reformacji,  Marcina Lutra i jego uczniów, że Niemcy odkryły po piętnastu wiekach „prawdziwą Ewangelię”, która do tej pory była ukrywana przez papieski Rzym, który okazał się „sługą Antychrysta”. To było od razu podszyte dyskursem antyrzymskim. To jest cała ta długa tradycja walki Niemców z Rzymem. Rzymem rozumianym jako pewna wizja kulturowa i pewna tożsamość europejska w sensie cywilizacyjnym (…). Marcinowi Lutrowi przeszkadzał Kościół. Negował Kościół jako instytucję powołaną do życia przez Boga – zaznaczył prelegent.

Jak podkreślił prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk w sensie politycznym i ustrojowym to roszczenie niemieckie, ambicja niemiecka, do przewodzenia w Europie w sensie duchowym, co ujawniło się w czasie reformacji, przejawia się np. w afirmacji instytucji państwa.

Państwo jawi się od czasów reformacji protestanckiej jako instytucja, która ma prawo, nawet obowiązek, wchodzić w kompetencje, które do tej pory były zastrzeżone dla władzy duchownej w epoce Christianitas. Najgłośniejszy przejaw tych ambicji, które przeniknęły do tradycji nie tylko niemieckiej, to  jest zasada: czyja władza, tego religia. To jest zasada wpisana jako zasada pokoju religijnego w Rzeszy w 1555 r. na Sejmie w Augsburgu, ale przeforsowana i wysunięta przez stronę protestancką, która chciała się w ten sposób zabezpieczyć przed skutkami odrodzenia się katolicyzmu, który już się zaczął odradzać akcentował historyk.

Znamienne dla ambicji niemieckich w Europie jest to, że wybitni przedstawiciele elit niemieckich mają szczególne podejście do słowa „pokój” – wskazywał prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk.

Dość wspomnieć, że wybitni pacyfiści niemieccy, laureaci Pokojowych Nagród Nobla, wśród nich Alfred Hermann Fried, bardzo mocno protestowali przeciwko traktatowi pokojowemu podpisanemu w Wersalu w 1919 r., twierdząc, że jest to próba zamknięcia wielkiego narodu w żelaznej klatce – mówił prelegent.

W książce pt. „Mitteleuropa” Friedricha Naumanna jest następująca teza:

„Niemiecka dominacja w Europie Środkowej między Bałtykiem, Adriatykiem a Morzem Czarnym, polityczna i gospodarcza, będzie skutkiem i rezultatem niemieckiej dominacji w sferze kultury” – cytował historyk.

Po 1969 roku mamy zjawisko nowej polityki wschodniej i przekonanie, że to Niemcy będą głównym motorem tworzenia atmosfery współpracy, bezpieczeństwa, porozumienia między narodami, m.in. poprzez to, że Niemcy dogadają się z lokatorem Kremla, kimkolwiek on jest – zaznaczył gość kongresu.

Wszystkie partie w Niemczech mówią, że muszą jako Niemcy, brać większą odpowiedzialność za Europę – powiedział prelegent.

 

radiomaryja.pl

drukuj