fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] prof. G. Kucharczyk: Linia podziału w kwestii brexitu nie biegnie tylko i wyłącznie przez partyjne podziały

Linie podziału, gdy chodzi o brexit czy też o strategię brexitu, jak to zrobić, one nie biegną tak prosto, jak tylko i wyłącznie przez partyjne podziały: laburzyści i konserwatyści, bo wewnątrz tych partii podziały też są odnośnie tych kwestii. Chyba najbardziej podzielona jest właśnie partia konserwatywna; ta, która obecnie formalnie jest u władzy – mówił w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Grzegorz Kucharczyk z Polskiej Akademii Nauk.

Wciąż trwa debata na temat warunków, na jakich Wielka Brytania opuści Unię Europejską. W środę brytyjski rząd odrzucił petycję ws. wycofania się z brexitu, pod którą podpisało się 5,8 mln osób, podkreślając, że zamierza „uhonorować wynik referendum z 2016 roku” [więcej].

Prof. Grzegorz Kucharczyk zwrócił uwagę, że Brytyjczycy, którzy poparli pomysł wyjścia tego państwa z UE w 2016 roku, nie zdawali sobie sprawy, iż proces ten będzie aż tak trudny.

– Zdecydowana większość Brytyjczyków, którzy głosowali w czerwcu 2016 roku za wyjściem Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, czyli za brexitem, na pewno nie tak sobie wyobrażała stopnia skomplikowania tej procedury. Przecież do niedawna urzędująca pani premier Theresa May mówiła, że brexit oznacza brexit, czyli że wyjście oznacza wyjście. Tymczasem, jak się okazuje, „tak trudno jest się pożegnać”, cytując pewną piosenkę, bo tu rzeczywiście mamy do czynienia zarówno z dość skomplikowanym kontekstem politycznym wewnątrzbrytyjskim, jak i rozgrywek, które toczą się w UE – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

Odmienne opinie w kwestii brexitu można spotkać zarówno wewnątrz partii laburzystów, jak i wśród konserwatystów – zauważył historyk.

– Linie podziału, gdy chodzi o brexit czy też o strategię brexitu, jak to zrobić, one nie biegną tak prosto, jak tylko i wyłącznie przez partyjne podziały: laburzyści i konserwatyści, bo wewnątrz tych partii podziały też są odnośnie tych kwestii. Chyba najbardziej podzielona jest właśnie partia konserwatywna; ta, która obecnie formalnie jest u władzy. Warto przypomnieć, (…) że na tle europejskim w 1990 roku doszło do takiego wewnątrzpartyjnego puczu przeciwko Margaret Thatcher, której zarzucano, że jest zbyt eurosceptyczna, że jest zbyt niechętna tworzącej się UE. Tymczasem ciąg wydarzeń jest taki, że większość głosujących przyznała rację pani Thatcher, głosując w 2016 roku w ogóle za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE – zaznaczył.

Wciąż możliwe są różne scenariusze dotyczące brexitu – ocenił prof. Grzegorz Kucharczyk.

– Ciągle jest aktualny ten tzw. twardy brexit, czyli wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez jakiejkolwiek umowy. Wydaje się, przynajmniej na tym etapie, najmniej realnym scenariuszem kolejne referendum w sprawie brexitu, bo tutaj oczywiście pojawiają się głosy z Izby Gmin, które domagają się tego; te demonstracje są nagłaśniane przez proeuropejskie media. Natomiast to nie jest realne w tym sensie, że w ustroju brytyjskim to nie parlament ma tutaj decydujący głos, tylko ewentualne referendum. O tym, czy to postanowić, musiałby zarządzić rząd – wyjaśnił.

Za przyjęciem przez Wielką Brytanię wynegocjowanej z UE umowy twardo stoją Niemcy. Taka postawa nie dziwi, ponieważ w ten sposób Niemcy mogą odnieść pewne korzyści – wskazał historyk.

– Z jednej strony dać swego rodzaju nauczkę innym państwom, którym przyszłoby do głowy opuszczać UE. To będzie taka pokazowa lekcja, żeby zobaczyły, że nawet tak ważne, potężne w sensie gospodarczym i politycznym państwo, jak Wielka Brytania, nie dała rady tak łatwo wyjść. Z drugiej strony w Berlinie zdają sobie doskonale sprawę, że opuszczenie przez Wielką Brytanię UE to z jednej strony jest rzecz jasna pozbycie się jakiegoś politycznego rywala, ale z drugiej strony w momencie, kiedy państwa tzw. południa Europy, czyli Włochy, Hiszpania, Portugalia czy Grecja, będą naciskać na to, żeby poluźnić tzw. politykę fiskalną w Unii, tzn. żeby wytransferować więcej środków z budżetu niemieckiego na ich potrzeby (do tego też skłania się Francja), to Niemcy pozbawieni takiej dość twardej, realistycznej polityki brytyjskiej właśnie w sprawach gospodarczych, będą na słabszej pozycji – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całość rozmowy z prof. Grzegorzem Kucharczykiem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj