„Fatima” – film z uniwersalnym przesłaniem dla wierzących i nie wierzących od dziś w kinach

Już dziś do kin wchodzi film „Fatima”. Jest to historia najbardziej znanych objawień maryjnych, które miały miejsce w 1917 roku w Portugalii. Jednak obraz ma trafić nie tylko do osób wierzących, ale nieść uniwersalne przesłanie. Z tym tematem postanowił się zmierzyć reżyser Marco Pontecorvo. Jak zaznaczył Przemysław Wręźlewicz, dyrektor Rafael Film, „Fatima” bardzo wyróżnia się na tle innych produkcji, ponieważ oprócz zadbania o sferę faktograficzną i teologiczną filmu, zadbano także o bardzo wysoką jakość filmową, hollywoodzką, co czyni film niezwykłym.

Jest rok 1917. Świat pogrążony jest w mrokach I wojny światowej. Do małej portugalskiej wioski, Fatimy, podobnie jak do tysięcy miejscowości w całej Europie, płyną dramatyczne wieści o tysiącach zabitych. Do domów wracają okaleczeni i pozbawieni nadziei weterani. W takich chwilach łatwo o zwątpienie i załamanie. Właśnie w takich okolicznościach troje dzieci z Fatimy doświadcza niezwykłego spotkania. Ich oczom ukazuje się Matka Boża, by przekazać im orędzie dla świata. Relacje dzieci z tego wydarzenia spotykają się z wielkim sceptycyzmem zarówno osób świeckich, jak i przedstawicieli Kościoła. Nikt nie traktuje poważnie dziecięcych opowieści. A jednak wieść o cudownych wydarzeniach w Fatimie niesie się coraz dalej. Tysiące pielgrzymów przybywają do wioski, a cud fatimski zaczyna odmieniać ich losy, wywierając wpływ na Kościół i na cały świat.

Podjęciem tego tematu i przeniesieniem go na ekrany kinowe zajął się  producent James T. Volk.

Gdy usłyszałem po raz pierwszy o wydarzeniach w Fatimie, nie wiedziałem, jak się do tego odnieść. To było coś niesamowitego! – wspominał.

– Uświadomiłem sobie, że muszę zrobić wszystko, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o tym cudzie. To nie arogancja z mojej strony. Ludzie wychowani w wierze katolickiej doskonale znają historię Łucji i jej kuzynów, jednak ja dorastałem w kościele ewangelickim, w którym o objawieniu się nie mówiło. I na świecie żyją co najmniej dziesiątki milionów ludzi, którzy też jej nie znają. Uważam, że ta opowieść może się stać uniwersalnym mostem łączącym osoby różnych narodowości i wyznań. Skoro trójka niewinnych dzieciaków mogła głosić całemu pokoleniu przesłanie pokoju i nadziei, jestem pewien, że dzięki magii kina możemy powtórzyć to również współcześnie dodał.

Dla twórców filmu ważnym aspektem okazało się zadbanie o to, żeby jak najbardziej wiarygodnie oddać to, co wydarzyło się w Fatimie w 1917 roku. Zaprosili do współpracy Rose Ganguzzę, która przez ostatnie dwadzieścia lat wspierała swą wiedzą i producenckim doświadczeniem wiele uznanych filmów niezależnych oraz – jak sama przyznała – od dziecka fascynowała ją historia fatimskich objawień. Ochoczo podjęła się projektu pod warunkiem wprowadzenia do scenariusza pewnych poprawek. Bardzo zależało jej na tym, aby historia ukazana w filmie trafiła do publiczności wychowanej w XXI wieku.

Tej historii nie można pozostawić w społeczno-historycznej próżni, nie dzisiaj. Widzowie muszą zrozumieć realia tamtych czasów. Na Półwyspie Iberyjskim narastały wówczas nastroje antykatolickie, kościoły zamykano zarówno w Hiszpanii, jak i w Portugalii, a księża natykali się na ostracyzm społeczny. W 1917 roku większość Europy walczyła w wojnie na niespotykaną dotąd skalę. Codziennie w męczarniach ginęły setki młodych mężczyzn. Film z 1952 roku pomijał te konteksty, bo tego typu kino nie mogło ich podejmować tuż po drugiej wojnie światowej. Dla nas był to obowiązek – zaznacza producentka.

Do ekipy dołączyła również Natasha Howes, specjalistka od tematyki związanej z objawieniami maryjnymi z 1917 roku.

– Moją rolą było w tym projekcie upewnienie się, że scenariusz trzyma się faktów, że nie odbiega od tego, co się wówczas wydarzyło. Współpracowałam w trakcie kariery z wszystkimi najważniejszymi instytucjami sprawującymi pieczę nad pamięcią historyczną wydarzeń w Fatimie, dlatego producenci obdarzyli mnie pełnym zaufaniem – tłumaczyła Natasha Howes.

Ważnym faktem jest to, że polska dystrybucja filmu otrzymała pełną aprobatę i patronat honorowy Narodowego Sanktuarium Fatimskiego na Krzeptówkach.

–  Kustosz oraz władze Sanktuarium bardzo dokładnie obejrzeli ”Fatimę” i nie mieli żadnych zastrzeżeń do sfery faktograficznej, a także teologicznej tego filmu – zauważył Przemysław Wręźlewicz, dyrektor Rafael Film.

Reżyserem filmu został Włoch Marco Pontecorvo – autor zdjęć m.in. do „Gry o Tron” czy „Rzymu”. Jako reżyser ma już na swoim koncie Nagrodę im. Francesco Pasinettiego z 65. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji.

Jak podkreślił Przemysław Wręźlewicz, „film choć osadzony w epoce, kostiumowy, to dzieje się w dwóch planach czasowych”. Zastosowano bowiem zabieg retrospekcji. Przedstawiono historię z perspektywy starzejącej się siostry Łucji (w tej roli brazylijska aktorkę Sônię Braga), która rozmawia w klasztorze karmelitów w Coimbrze ze sceptycznym profesorem religioznawstwa Nicholsem (w tej roli amerykański aktor Harvey Keitel).

Choć obraz jest koprodukcją portugalsko-amerykańską, to zdjęcia do filmu powstały w całości w Portugalii, a ich autorem jest operator Vincenzo Carpineta.

Ogromnym walorem filmu jest jego niezwykła muzyka.

O to zadbała osoba bardzo dobrze znana i lubiana  również  w Polsce, Andrea Bocelii, który śpiewa piękny utwór Gratia Plena, z łacińskiego „Pełna Łaski”, skomponowany specjalnie do tego filmu, więc rzeczywiście w warstwie muzycznej „Fatima” to najwyższy światowy poziom – wskazał dyrektor Rafael Film.

Andrea Bocelli jest głęboko wierzącym katolikiem, który nie wstydzi się o tym mówić, a wręcz wyznaje zasadę, że wiara jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu.

To dar, który staram się chronić. Zawsze inspirowała mnie świadomość, iż religia katolicka kładzie duży nacisk na kobiecą perspektywę, co pięknie zostało przeniesione przez producentów w ramy tego filmu. Jestem dumny z tego, że mogłem w nim zaśpiewać. Matka Boża Fatimska jest źródłem duchowości i prostoty, która stanowi podstawę wiary, jako pomostu łączącego to, co ludzkie, z tym, co Boskie. Nic dziwnego, że przez stulecia powstało tyle pieśni sławiących Jej niezwykłość oraz płynące z Jej objawień przesłanie nadziei, pokoju i braterstwa – mówił włoski tenor.

I z tym uniwersalnym przesłaniem chce trafić do ludzi wierzących, jak i do tych, którzy nie wierzą.

Dla wierzących jest na pewno dobrą formą rekolekcji, przypomnienia historii fatimskich pastuszków, dowiedzenia się o faktach, o których jeszcze nie wiemy i nie pamiętamy oraz zobaczenia – na czym również zależało twórcom filmu – jaki jest przekaz Maryi dla nas, dla świata. Ten przekaz jest  wciąż aktualny. Nadal przecież żyjemy w trudnych czasach. Natomiast do ludzi niewierzących albo tych, którzy są sceptyczni to jest to świetna okazja, żeby zobaczyć i usłyszeć to przesłanie, rozważyć w sercu swoje dylematy – ocenił Przemysław Wręźlewicz.

O tym, do kogo ma trafić film mówił sam producent.

Nie chciałbym, żeby nasza praca była traktowana jako „film dla wierzących”, uważam bowiem, że nie ma znaczenia, czy widz jest wierzący, wierzący, ale niepraktykujący czy niewierzący. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Film niesie uniwersalne przesłanie, byśmy wszyscy spróbowali zmienić się na lepsze, bo tylko tak będziemy mogli uczynić świat lepszym miejscem. Oto historia małej dziewczynki, która uczy się, że mimo problemów z matką oraz innymi ludźmi – świat jest pięknym miejscem, o które warto walczyć. Tak po prostu. Mam nadzieję, że nasz film pozostawi widzów właśnie z taką świadomością – podsumował James Volk.

Dziś – 1 października – film trafił do polskich kin. Dystrybucja: Monolith Films i Rafael Film.

Anita Suraj-Bagińska/radiomaryja.pl/Rafael Film

 

 

 

drukuj