fot. wikipedia

Fałszywe pijaństwo generała – to był całkiem trzeźwy plan

…Żeby świat nie szukał prawdy, nie podejrzewał, tylko rechotał z ofiar. I świat rechotał… 

1. Dlaczego Rosjanie sfałszowali badanie krwi generała Błasika? Bo wreszcie wiemy, po czterech latach, że generał był trzeźwy.

Nie sądzę, żeby to była pomyłka czy niedopatrzenie. To wygląda na część całkiem trzeźwego planu – żeby świat nie szukał prawdy, nie podejrzewał, tylko rechotał z ofiar.

I świat rechotał. Media pełne były drwin o pijanym już od rana polskim generalne, który wlazł z buciorami do kabiny i przepychał się do sterów.

2. Najpierw była próba. Gdy w 2008 roku w Gruzji padły strzały w kierunku polskiego prezydenta, na rechot durniów, i to z wysokiej góry, nie trzeba było długo czekać.

Chłe, chłe… jaka wizyta, taki zamach… chłe, chłe… ślepy snajper trafiłby lepiej… chłe, chłe…

Autorzy planu już wtedy mogli liczyć, że durnie będą rechotać, nawet jeśli samolot spadnie. I że łykną każdą brednię, każdą bzdurę.

I łykali – pijanego od rana generała, pancerną brzozę, porcelanowe skrzydło i samolot, który po uderzeniu w bagno roztłukuje się na tysiące kawałków, niczym rzucony o marmury kryształ.

I można było durniom wmówić, że do badania katastrofy nie potrzeba ani sekcji zwłok, ani czarnych skrzynek, ani wraku. Protokół przepisany, podpisany – wszystko jasne, mgła, błąd pilotów i oczywiście to śmieszne poranne pijaństwo generała Błasika…

I durnota śmieje się z tego do dziś, nie wiedząc, że jak u Gogola – śmieje się z siebie…

3. Jeśli rosyjskie władze sfałszowały badanie krwi generała, to trzeba zapytać – co jeszcze mogły sfałszować ?

Odpowiedź brzmi – wszystko! I wyniki sekcji zwłok, i zapisy czarnych skrzynek, i odłamki metalu w brzozie, i złamane skrzydło.

Jaka jest zatem wiarygodność rosyjskiego badania katastrofy? Żadna!

Jaka jest wiarygodność polskiego badania, opartego na rosyjskich dowodach – też żadna!

4. Kto dziś, widząc Putina anektującego Krym, kto widząc jego szyderczy uśmiech i środkowy palec, pokazany wobec świata, kto dziś, poznając kolejne matactwa śledztwa smoleńskiego – nadal jeszcze wyklucza zamach i wciąż dałby się pokroić za wersję pancernobrzozowej katastrofy – ten daje już tylko wyraz bezgranicznej naiwności i nieuleczalnej głupoty.

5. Psioczę na prokuraturę i zapewne nie przestanę, ale dziś dziękuję prokuraturze wojskowej i jej biegłym za to, że po czterech latach jednak zdjęli to piętno z pamięci generała i ciężar z serca pani Ewy Błasik

mec. Janusz Wojciechowski

drukuj