Europos. M. Wąsik: Widzimy, że Donald Tusk mówi jedno, a po cichu robi drugie. Nie zrobił żadnego kroku, by wywrócić pakt migracyjny
Próbą naprawy polityki migracyjnej jest pakt migracyjny, który ma wejść w życie w stu procentach w przyszłym roku. Jest komunikat Komisji Europejskiej, która stwierdziła, iż nie wszystkie państwa przygotowały plan wdrożenia traktatu migracyjnego, m.in. Polska. Niemniej jednak w komunikacie czerwcowym Komisja Europejska napisała takie zdanie, że Polska bardzo dobrze koordynowała wdrażanie paktu migracyjnego i podczas polskiej prezydencji wiele dobrego dla wdrożenia tego paktu się zdarzyło. Widzimy, iż Donald Tusk mówi jedno, a po cichu robi drugie. Nie zrobił żadnego kroku, by wywrócić pakt migracyjny. Ten pakt trzeba wywrócić, bo już październiku Komisja Europejska wyda pakt wykonawczy, gdzie ilu nielegalnych migrantów, w ramach tzw. przymusowej solidarności, Polska będzie musiała przyjąć, by wspomóc te kraje, które są najbardziej objęte kryzysem migracyjnym, czyli będziemy płacić za cudze błędy – mówił Maciej Wąsik, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Nielegalna migracja staje się coraz poważniejszym wyzwaniem dla Polski, szczególnie w kontekście działań podejmowanych przez naszych zachodnich sąsiadów. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których Niemcy próbują przerzucać migrantów na terytorium Polski, powołując się na tzw. szybką readmisję. W obliczu takich praktyk musimy zacząć zdecydowanie bronić naszej racji stanu. Ochrona granic i suwerenności państwa wymaga dziś realnych działań.
– Myślę, że Polska jest w stanie zrobić dużo więcej dla ochrony swojej spójności społecznej. Umowy międzynarodowe umowami międzynarodowymi, a traktaty unijne traktatami unijnymi, ale rzeczywistość pokazuje, że czasami racja stanu, której trzeba bronić, jest tak silna, iż należy wypowiedzieć pewne traktaty i umowy. Dzisiaj mówimy o przerzucie nielegalnych migrantów z Niemiec do Polski. Pierwszym krokiem, by to powstrzymać, jest wprowadzenie kontroli granicznej, ale także zadaniowanie Straży Granicznej, żeby rzeczywiście powstrzymać tych, których Niemcy nam wysyłają, mówiąc, iż jest to tzw. szybka readmisja. Nie wierzę w te tłumaczenia niemieckie – wskazał Maciej Wąsik.
Kwestia odpowiedzialności za nielegalnych migrantów powinna być rozpatrywana nie tylko w świetle traktatów, ale także faktów i rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Polska od początku podejmowała zdecydowane działania w celu ochrony granicy zewnętrznej Unii Europejskiej, budując zaporę i mobilizując służby. Tymczasem dziś próbuje się nam przypisać odpowiedzialność za osoby, które przybyły do Niemiec na zaproszenie tamtejszych władz. Trudno zaakceptować sytuację, w której Polska ma ponosić skutki cudzych decyzji migracyjnych, zwłaszcza że niemiecka polityka gościnności teraz obciąża sąsiadów.
– Mam kontakt z ludźmi ze Straży Granicznej i zdaje sobie sprawę, że część z migrantów idzie bez dokumentów, bez jakiegokolwiek dowodu, iż wcześniej przechodzili przez Polskę. Traktat dubliński mówi o tym, że odpowiedzialność za nielegalnego migranta bierze na siebie państwo, do którego on najpierw wszedł, czyli jeżeli np. przekroczył granicę polsko-białoruską i szedł do Niemiec, to odpowiedzialność leży na Polakach. Chciałem przypomnieć, iż Polska zrobiła wszystko, by bronić granicy polskiej i unijnej. Zbudowaliśmy zaporę, postawiliśmy wojsko, policję, Straż Graniczną na nogi i łamaliśmy próbę złamania szlaku migracyjnego północnego, więc nie ponosimy odpowiedzialności za tych migrantów, którzy szli do Niemiec na zaproszenie Angeli Merkel. Oni szli do Niemiec, bo Niemcy ich chcieli. Niemcy zaprosili do siebie gości i dzisiaj mówią, że mają za dużo gości i podzielą się nimi z sąsiadami. Uważam, że żaden polski rząd, który ma na względzie interes narodowy, nie może akceptować takiej narracji i należałoby zawiesić stosowanie traktatów. Odpowiedzialność za migrantów ponoszą Niemcy, bo oni ich do siebie zapraszali. Chcieli z nich zrobić tanią siłę roboczą, a kiedy okazało się, iż jej nie ma, a są ludzie, którzy wiszą na niemieckich zasiłkach, to podnoszą larum i mówią, żeby im pomóc. Stąd też jest pakt migracyjny, który należy wypowiedzieć – akcentował europoseł.
Traktat dubliński i unijne regulacje migracyjne zostały stworzone w zupełnie innych realiach, a dziś, w dobie masowego naporu migracyjnego, są zwyczajnie nieaktualne. Zamiast realnych rozwiązań Unia Europejska forsuje pakt migracyjny, który ma przerzucić odpowiedzialność za błędy największych państw członkowskich, zwłaszcza Niemiec, na pozostałe kraje. Polska, mimo braku zgody społecznej, jest wciągana w ten mechanizm, a rząd Donalda Tuska nie podejmuje żadnych działań, by go zatrzymać.
– Uważam, że im szybciej Polacy zawieszą traktat dubliński, tym lepiej, bo to jest rozporządzenie, które jest nie na czasy kryzysu migracyjnego. Zostało sformułowane dużo wcześnie, w czasach kiedy mieliśmy do czynienia z pojedynczymi przejściami przez granicę. Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna m.in. przez potężne błędy polityki niemieckiej w Europie. Próbą naprawy polityki migracyjnej jest pakt migracyjny, który ma wejść w życie w stu procentach w przyszłym roku. Jest komunikat Komisji Europejskiej, która stwierdziła, iż nie wszystkie państwa przygotowały plan wdrożenia traktatu migracyjnego, m.in. Polska. Niemniej jednak w komunikacie czerwcowym Komisja Europejska napisała takie zdanie, że Polska bardzo dobrze koordynowała wdrażanie paktu migracyjnego i podczas polskiej prezydencji wiele dobrego dla wdrożenia tego paktu się zdarzyło. Widzimy, iż Donald Tusk mówi jedno, a po cichu robi drugie. Nie zrobił żadnego kroku, by wywrócić pakt migracyjny. Ten pakt trzeba wywrócić, bo już październiku Komisja Europejska wyda pakt wykonawczy, gdzie ilu nielegalnych migrantów, w ramach tzw. przymusowej solidarności, Polska będzie musiała przyjąć, by wspomóc te kraje, które są najbardziej objęte kryzysem migracyjnym, czyli będziemy płacić za cudze błędy – zaznaczył gość programu „Polski punkt widzenia”.
radiomaryja.pl




