fot. twitter.com/MF_GOV_PL

Estoński CIT wszedł w życie

Z nowym rokiem w życie wszedł estoński CIT. Od 1 stycznia przedsiębiorcy nie muszą płacić podatku od zysku, jeśli przeznaczą go na dalsze inwestycje i rozwój.

Nowy rok przyniósł nowe rozwiązania w systemie podatkowym. Od pierwszego stycznia w naszym kraju funkcjonuje tzw. [estoński CIT].

– Polega on na tym, że dopóki środki finansowe są zatrzymywane w przedsiębiorstwie, nie płacimy podatku dochodowego – wyjaśnił prof. Henryk Wnorowski, ekonomista.

Firmy  mogą przeznaczyć zysk na dalsze inwestycje i rozwój, a zapłata podatku nastąpi dopiero w momencie wypłaty dochodu z firmy.

– Widzimy, że jest to spadek dochodu państwa o 3-4 procent. Natomiast jest też wzrost PKB o 4 proc. w przewidywaniach, a wzrost całych przedsiębiorstw o 10 procent. Właściwie zyskujemy dużo więcej, niż możemy stracić – zauważyła Klaudia Strzelecka, radna Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu.

Przedsiębiorcy sami zdecydują, z jakiego rodzaju opodatkowania chcą skorzystać. Nowe rozwiązanie kierowane jest do konkretnych firm.

– Propozycja jest kierowana do bardzo dużej liczby spółek, ale tylko spółek kapitałowych, spółek, które zatrudniają trzy i więcej osób, spółek, których przychody roczne nie przekroczą 100 milionów złotych – wskazał prof. Henryk Wnorowski.

Wprowadzenie w Polsce estońskiego CIT-u ma ograniczyć biurokrację i spowodować wzrost inwestycji – zaznaczył Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS.

– To bardzo dobra zmiana podatkowa, proprzedsiębiorcza, wspierająca innowacje, wspierająca inwestycje. To było rozwiązanie w systemie podatkowym, którego bardzo potrzebowaliśmy – powiedział Bartłomiej Wróblewski.

W Estonii taki system podatkowy sprawdza się od 20 lat.

TV Trwam News

drukuj