fot. PAP/EPA

Ebola wciąż zbiera śmiertelne żniwo

Hiszpanie wciąż poszukują skutecznego sposobu na zwalczenie eboli u pierwszej ofiary wirusa w tym kraju. W obawie przed rozprzestrzenieniem się wirusa został uśpiony pies, którego właścicielem była zarażona pielęgniarka. Ebola wciąż zbiera śmiertelne żniwo. Wczoraj w Teksasie zmarł zarażony Liberyjczyk.

W szpitalu w Dallas w Teksasie zmarł pierwszy pacjent, u którego zarażenie ebolą zdiagnozowano dopiero po przybyciu do Stanów Zjednoczonych z krajów Afryki. Mężczyzna 20 września przyleciał z Libii do Dallas, by wziąć ślub i rozpocząć nowe życie.

Walkę z czasem toczy teraz zarażona wirusem Hiszpanka. Kobieta opiekowała się cierpiącym na ebolę duchownym, który zmarł 26 września w Madrycie. W obawie o rozprzestrzenianie się wirusa uśpiono psa, którego właścicielem była zarażona kobieta. Premier Hiszpanii zapowiedział wykorzystanie wszystkich możliwych środków, by walczyć z wirusem.

– Jeżeli pojawia się tego typu sytuacja, ważne jest określenie priorytetów. A te priorytety to ludzie, którzy zostali zarażeni wirusem ebola. To kwestia absolutnie pierwszoplanowa. W tej chwili, jak wszyscy wiemy, jest to jedna osoba. Po drugie, należy obserwować tych, którzy mieli kontakt z osobą zarażoną. I to rzeczywiście robimy. Ważne jest aby wiedzieć, w jaki sposób nastąpiło zarażenie – powiedział Mariano Rajoy, premier Hiszpanii.

O swoje życie obawiają się także lekarze, którzy mają kontakt z chorą pielęgniarką.

 – Naszym największym problemem jest teraz to, czy aby na pewno sami lekarze są dobrze chronieni. Mam nadzieję, że nasze bezpieczeństwo może być w pełni zapewnione podczas opieki nad pacjentami. Jest to istotne dla nas i dla całego społeczeństwa – powiedział Santiago Yus, lekarz pracujący w szpitalu Carlos III.

Jednak największym wyzwaniem będzie zahamowanie eboli u jej źródła. W Afryce wciąż brakuje odpowiedniego sprzętu czy warunków do leczenia chorych na gorączkę krwotoczną. Jednak przede wszystkim brakuje chętnych lekarzy i pracowników medycznych, którzy podjęliby się pracy w warunkach zagrażających życiu.

– Nie mamy silnego systemu opieki zdrowotnej, to czym dysponujemy jest bardzo słabe, więc musimy całkowicie przebudować system opieki zdrowotnej. Musimy znaleźć motywację dla pracowników służy zdrowia, by wrócili. Tak więc w czasie, gdy brakuje właściwie wszystkiego, musimy jeszcze znaleźć na to pieniądze – powiedział Ellen Johnson Sirleaf, prezydent Liberii.

Do tej pory, według szacunków światowej organizacji zdrowia, na ebolę zachorowało ponad sześć tysięcy osób, z czego blisko połowa zmarła. Pierwsze objawy choroby przypominają zwykłą grypę. Następnie pojawiają się wymioty, nasilające się bóle, a w szczytowej fazie choroby dochodzi do obfitych krwawień z jam ciała oraz krwotoków wewnętrznych.

 

 

TV  Trwam News

drukuj