Dr M. Kawa o malejącym poparciu dla D. Trumpa: Wydaje się, że to naturalny element amerykańskiej prezydentury, że Amerykanie szybko są nią zmęczeni
Wydaje się, że to jest naturalny element amerykańskiej prezydentury, że Amerykanie szybko są zmęczeni. Być może agenda Trumpa była tak intensywna, tyle się działo, że Amerykanie nie byli gotowi na takie bodźce polityczne i medialne. Ale oczywiście Ameryka jest całkiem inna niż za czasów Bidena – mówił w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam dr Marek Kawa, amerykanista.
Prezydent USA, Donald Trump, wygłosił we wtorek prawie dwugodzinne przemówienie z cyklu „State of the Union”, czyli orędzie o stanie państwa. Przekonywał, że przez pierwszy rok jego drugiej kadencji sytuacja w Stanach Zjednoczonych uległa znacznej poprawie.
– Oczywiście jest realna zmiana. Jest zmiana w kwestiach bezpieczeństwa, w kwestiach uszczelniania granicy, bezpieczeństwa wewnętrznego w takich miastach jak Waszyngton, gdzie Donald Trump m.in. skierował Gwardię Narodową, gdzie Republikanie i ta administracja mają wpływ. Nie zawsze to się przekłada na poparcie polityczne, które faktycznie topnieje. Wydaje się, że to jest naturalny element amerykańskiej prezydentury, że Amerykanie szybko są zmęczeni. Być może agenda Trumpa – właśnie mija rok, od kiedy realnie przejął władzę – była tak intensywna, tyle się działo, że Amerykanie nie byli jeszcze gotowi na takie bodźce polityczne i medialne. Ale oczywiście Ameryka jest całkiem inna niż za czasów Bidena – mówił dr Marek Kawa.
Wspomniane przez amerykanistę „zmęczenie” widać chociażby w kwestii wojny celnej, jaką Donald Trump prowadzi z wieloma krajami na świecie. Opór wobec tej polityki jest zauważalny nawet w środowiskach republikańskich. Sprzeciw budzi fakt, że Donald Trump wprowadził podwyższone taryfy, omijając Kongres. Z tego powodu Sąd Najwyższy USA podważył ich legalność, a za tym wyrokiem opowiedzieli się również sędziowie o konserwatywnych poglądach. Donald Trump nie zamierza jednak składać broni w kwestii ceł.
– Podtrzymał dziesięcio- i pięcioprocentowe cła, ale ta siła uderzenia już nie będzie tak mocna, bo one się opierają o inne rozporządzenia, które niestety kończą się (…) i po 150 dniach będzie musiał je przedłużyć Kongres. Tutaj już Trump rozporządzeniami czy aktami wykonawczymi nie będzie mógł sobie pomóc, a nie wiemy, jaki będzie Kongres. Prawdopodobnie może utracić większość w Izbie Niższej, a ona ogólnie odpowiedzialna za budżet, kwestie fiskalne. [Są – radiomaryja.pl] już nawet reakcje państw na świecie. (…) Na przykład Parlament Europejski oświadczył, że zamraża te uzgodnienia, które były podpisane nie tak dawno, kilka miesięcy temu w Szkocji, [nakładające – radiomaryja.pl] dosyć upokarzające cła dla Unii Europejskiej. Podobnie inne kraje, zwłaszcza te, które bilateralnie uzgadniały te kwestie, jak Kanada, Meksyk, Japonia czy Korea Południowa. Więc owszem, ta polityka jest kontynuowana, ale Trump już nie ma takiego silnego narzędzia, które by ustawiało przeciwnika w sposób podporządkowany – zwrócił uwagę ekspert.
Gość „Polskiego punktu widzenia” wskazał, że kończy się kredyt zaufania do Donalda Trumpa i powoli nawet Amerykanie po jego stronie zaczynają mówić: „Sprwadzam”.
W przemówieniu Donald Trump chwalił się skutecznością w walce z nielegalną migracją oraz w rozwiązywaniu konfliktów międzynarodowych. Mówił w tym kontekście przede wszystkim o Wenezueli, ale niewiele wspominał o Ukrainie. Nic nie powiedział o Rosji, co wytykały mu zwłaszcza środowiska lewicowe.
– Te zarzuty to brak zrozumienia. Trump nie jest też przyzwyczajony do mówienia o swoich porażkach. Pamiętajmy, że proces zawieszenia broni czy jakiegoś ustabilizowania sytuacji na Ukrainie jest niemożliwy. Ale pamiętajmy, kto przede wszystkim zabija Amerykanów? Kto jest wrogiem? Gdzie Ameryka cierpi? (…) Jednak w hierarchii problemów Amerykanie ginęli przede wszystkim z rąk sił wspieranych przez Iran, a więc nielegalnych islamistycznych organizacji, które dokonywały zamachów, porwań. Druga kwestia to niestety słaba granica i masowy tranzyt tego, co najgorsze, tzn. (…) gangów, które do tej pory w pewnych miejscach, zwłaszcza w gettach, sieją pogrom i brak poczucia komfortu. Więc za to zabrał się Donald Trump. Zaczął porządkować kwestie polityki zagranicznej, zaczął porządkować kwestie bezpieczeństwa „podbrzusza karaibskiego”, jak mówimy geopolitycznie – zaznaczył dr Marek Kawa.
Amerykanista podkreślił również, że tradycja orędzi z cyklu „State of the Union” zakłada optymistyczny przekaz, więc Donald Trump mówił o tym, co udało się osiągnąć.
radiomaryja.pl




