Dr hab. J. Szymanek: Wotum nieufności i wotum zaufania to dwie różne procedury
Wotum nieufności i wotum zaufania to dwie różne procedury, choć oczywiście adresowane do tego samego podmiotu, czyli Rady Ministrów. O ile jednak wotum zaufania co do zasady jest instytucją wykorzystywaną przy okazji tworzenia rządu, o tyle wotum nieufności jest instytucją wykorzystywaną w odniesieniu do rządu, który już funkcjonuje – objaśniał w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr hab. Jarosław Szymanek, konstytucjonalista, dyrektor Centrum Badań Polityki Europejskiej Szkoły Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości. Po wyborach w polskiej sferze medialnej pojawia się bowiem wiele uproszczeń i skrótów myślowych, które mieszają pojęcia funkcjonujące w polskim porządku prawnym, konfundując odbiorców.
13 listopada (14 dni po wyborach) odbędzie się pierwsze posiedzenie Sejmu. Pojawiają się głosy, że wówczas rząd otrzyma wotum zaufania lub wotum nieufności. Jest to bardzo duży skrót myślowy wypaczający polski porządek prawny.
– Wyjść należy od podstawowego stwierdzenia, że wotum nieufności i wotum zaufania to dwie różne procedury, choć oczywiście adresowane do tego samego podmiotu, czyli Rady Ministrów. O ile jednak wotum zaufania co do zasady jest instytucją wykorzystywaną przy okazji tworzenia rządu, o tyle wotum nieufności jest instytucją wykorzystywaną w odniesieniu do rządu, który już się ukonstytuował, już funkcjonuje i m.in. pewna opozycja w odniesieniu do polityki rządu powoduje, że w Sejmie konstytuuje się grupa mająca większość i proponująca alternatywne rozwiązanie. Właśnie temu zaproponowaniu alternatywnego rozwiązania służy tzw. konstruktywne wotum nieufności. Jego konstruktywność polega na tym, że większość, która się uformowała w kontrze do istniejącego rządu, do istniejącej polityki rządowej, proponuje nazwisko premiera i w ten sposób mechanizm odwołania premiera, a co za tym idzie, całego rządu, jest jednocześnie mechanizmem wyboru nowego rządu – tłumaczył dr hab. Jarosław Szymanek.
Nie można zatem zastosować go, gdy rząd nie został powołany, czyli wcześniej nie uzyskał wotum zaufania. O nie z kolei wychodzi Prezes Rady Ministrów, by sprawdzić, czy jego gabinet ma większość w Sejmie. Z reguły instytucja ta stosowana jest zaraz po powołaniu nowego rządu, ale można o nie wnioskować, gdy chwieje się poparcie dla polityki funkcjonującej już Rady Ministrów. Wówczas mowa o tzw. odnowionym wotum zaufania.
– Warto wskazać, że właśnie do tej instytucji odwołał się swego czasu Leszek Miller, kiedy z jednej strony chwiało się poparcie dla niego w Sejmie w trakcie trwania kadencji, a z drugiej strony dążył on do potwierdzenia linii politycznej prowadzonego przez siebie gabinetu, w ten sposób chcąc ją legitymować odnowionym wotum zaufania – wskazał gość „Aktualności dnia”.
13 listopada nie zostanie więc złożony wniosek o żadne wotum. Wówczas premier złoży dymisję, a prezydent powoła nowego szefa rządu. Ten będzie miał maksymalnie 14 dni na utworzenie gabinetu. Wtedy to wnioskować będzie właśnie o wotum zaufania.
– Fiasko pierwszej procedury, czyli tej procedury, w której pan prezydent działa wespół z parlamentem może nastąpić maksymalnie 28 dni, ale to wcale nie oznacza, że ta procedura się zakończy sukcesem. Mianowicie konstytucja, patrząc zapobiegawczo na system konstytucyjny i na to, że działa on w określonym otoczeniu systemu partyjnego, proponuje drugie rozwiązanie, czyli Sejm wybiera prezesa Rady Ministrów i Radę Ministrów. Jeśli to się uda bezwzględną większością głosów (czyli mamy znowu podparcie rządu większością sejmową) to pan prezydent jest konstytucyjnie zobligowany do powołania rządu. Ale konstytucja przewiduje także ewentualne fiasko i tej procedury. Wtedy mamy tzw. rząd prezydencki, czyli rząd mniejszościowy. To znowu pan prezydent powołuje premiera (już bez jego desygnowania – na tym polega rząd prezydencki). Ten znowu w ciągu 14 dni musi uzyskać wotum zaufania, ale tutaj konstytucja przewiduje zwykłą większość głosów – wyjaśnił konstytucjonalista.
Rządem mniejszościowym był gabinet Marka Belki.
Jeśli i tym razem nie uda się utworzyć rządu, wówczas następuje rozwiązanie parlamentu i rozpisane zostają wybory.
Do czasu powołania nowego rządu, stary gabinet – pomimo dymisji – funkcjonuje normalnie. Polska doktryna polityczna wskazuje, aby taki rząd raczej administrował, a nie rządził.
Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem dr. hab. Jarosława Szymanka można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



