Dr hab. E. Wojcieszyk w 47. rocznicę śmierci ks. abp. Antoniego Baraniaka: To przykład człowieka, który miał ogromną wiarę

Mija dziś dokładnie 47 lat od śmierci ks. abp. Antoniego Baraniaka. Jak przypomniała dr hab. Elżbieta Wojcieszyk, historyk z Oddziałowego Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci w Poznaniu, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, to przykład człowieka, który miał ogromną wiarę. Przypomniała również, że był on niezwykle mądrym człowiekiem, więc kolejni prymasi, którym przyszło działać w dwóch totalitaryzmach – Prymas Hlond, a później Prymas Wyszyński – bardzo cenili jego rady i dlatego był bardzo blisko jednego i drugiego.

Sejm RP rok 2024 ustanawia Rokiem ks. abp. Antoniego Baraniaka. Natomiast we wtorek obchodziliśmy 47. rocznicę jego śmierci. Jak wspominała gość Radia Maryja, najważniejsza w jego całym życiu była wiara.

Ks. abp Antoni Baraniak to przykład człowieka, który miał ogromną wiarę, był chrześcijaninem i był przede wszystkim salezjaninem, i w związku z tym łączył pewne cechy kapłana oddanego Kościołowi, ale także umiejętnego dobrego przyjaciela młodzieży. Spotkały go różne losy, które dały mu szeroką wiedzę. To był człowiek niezwykle mądry, więc kolejni prymasi, którym przyszło działać w dwóch totalitaryzmach – Prymas Hlond, a później Prymas Wyszyński – bardzo cenili jego rady i dlatego był bardzo blisko jednego i drugiego człowieka – wyjaśniła dr hab. Elżbieta Wojcieszyk.

Ks. abp Antoni Baraniak był sekretarzem ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Razem zostali też odwiezieni przez komunistów do aresztu na ul. Rakowiecką.

– Ksiądz Arcybiskup był aresztowany, tak jak Prymas Tysiąclecia, w nocy z 25 na 26 września 1953 roku. Komuniści już od samego początki wszczęli wobec niego specjalne działania, żeby zmusić go do „spreparowania” dowodów, aby oskarżył Wyszyńskiego i Kościół Polski o działania przeciwko władzy ludowej. Miał on być koronnym świadkiem i po to przebywał przez prawie trzy lata w areszcie śledczym na Mokotowie. Był poddawany wyjątkowo brutalnemu śledztwu, zresztą typowemu dla komunistów. Pomimo tortur pozostał niezłomny. Przytaczane są równe jego działania w areszcie. Był ponad 140 razy przesłuchiwany. Siedział w specjalnym karcerze, ale oddał się pod opiekę Matce Bożej i – jak podają różne źródła – postanowił po prostu pozostać wierny Bogu, i ta wiara to jest to doświadczenie przeciwstawienia się totalitaryzmowi. To było bardzo istotne w późniejszej posłudze arcybiskupiej, bo on osobiście przeżywał i wiedział, co pomaga w tym, żeby pokonać totalitaryzm – podkreśliła historyk.

Wolność Ksiądz Arcybiskup uzyskał w 1956 roku, a już w maju 1957 roku papież Pius XII mianował niezłomnego duchownego metropolitą poznańskim, gdzie rozpoczął – jak się okazało – 20-letnią posługę.

Były to bardzo trudne lata, bo to był szczyt działań komunistów. Pod pozorem małej stabilizacji, coraz większa była indoktrynacja, większa nawet niż po wojnie choćby z tego powodu, że przede wszystkim w 1960 roku wyprowadzono religię ze szkół, a więc system wychowawczy był zupełnie oparty o wartości ideologiczne. To była totalna propaganda (…). Rolą arcybiskupa poznańskiego było bronienie wiernych przed ideologizacją. Cały Kościół w Polsce podjął się wtedy – za przykładem Prymasa Wyszyńskiego – powszechnej katechizacji społecznej w ramach Wielkiej Nowenny Narodu Polskiego przed Milenium Chrztu Polski – wskazała profesor.

– Pomimo tego, że komuniści starali się zdezorganizować życie w kurii, to jednak kompletnie im się to nie udało. Arcybiskup Baraniak dzięki swojej wiedzy był nie tylko arcybiskupem poznańskim, ale był także bardzo aktywnym członkiem Episkopatu Polski. Działał nie tylko w Warszawie, ale także w Watykanie – dodała.

Całą rozmowę z dr hab. Elżbieta Wojcieszyk można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj