Donald Tusk przedstawia reformę podatkową – czas chwycić i mocno ścisnąć portfele
Nie ma podniesienia kwoty wolnej. Jest za to inna propozycja premiera korzystna dla tych, co zarabiają co najmniej 12 tys. złotych brutto. Szef rządu spogląda na klasę średnią, ogłasza dużą reformę podatkową i chce sfinansować ją podwyżką danin dla firm. Jak mówi, dla największych korporacji, ale z tym twierdzeniem nie zgadza się opozycja.
Premier Donald Tusk przedstawił kilka propozycji podatkowych.
– Podniesienie progu ze 120 do 130 tysięcy – mówił premier.
– Dla tych, którzy przekroczą 130 tys. i osiągną zarobek między 130 a 150 tys., przygotowaliśmy stawkę 24 procent – dodał Donald Tusk.
Stawka 24 procent zamiast obowiązującej dziś 32-procentowej stawki.
– Jest to chyba pierwsza od wielu, wielu lat, zmiana, która nie kosztuje budżet – oznajmił szef rządu.
Obniżkę podatków dla – na początek – 3,5 mln osób rząd chce sfinansować m.in. podwyżką CIT-u z 19 do 22 procent dla tych podmiotów, których roczne przychody przekraczają 200 mln złotych.
– Nasz system podatkowy będzie trochę sprawiedliwszy – przekonywał Donald Tusk.
Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich policzył, jak odbije się to na finansach firm.
„To skutek finansowy rzędu 8,6 mld zł w skali roku” – napisał Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich
Ponadto zmiany podatkowe ma zbilansować podwyżka daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. dla tych, co zarabiają ponad milion zł rocznie, a także zmiany w ryczałcie, których szczególnie obawia się Sławomir Mentzen z Konfederacji. Polityk zagrzmiał, iż na celowniku rządu znalazły się małe firmy.
„Dopiero co rząd PiS wyrzucał setki tysięcy przedsiębiorstw z podatku liniowego na ryczałt, a teraz rząd KO obniża limit ryczałtu prawie dziesięciokrotnie” – zauważył Sławomir Mentzen, poseł, prezes Nowej Nadziei.
Dr Jarosław Czaja, ekonomista, ostrzegł, że to przedsiębiorcy kształtują ceny.
– Nie ma nic za darmo; potem będziemy mieli wyższe ceny – zwrócił uwagę dr Jarosław Czaja.
Prof. Wojciech Piontek wyliczył, że podwyżka drugiego progu do 130 tys. zł to niewiele, jeśli weźmiemy pod uwagę wieloletnią inflację.
– Gdybyśmy go o inflację systematycznie rewaloryzowali, on byłby dzisiaj na poziomie powyżej 200 tysięcy – powiedział prof. Wojciech Piontek.
Rafał Bochenek z Prawa i Sprawiedliwości ostrzegł, że rząd mami wyborców.
„Tyle słów, a wystarczyło powiedzieć: 300 zł miesięcznie dla co piątego pracownika” – spuentował Rafał Bochenek, poseł, rzecznik PiS
Co piątego pracownika, którego zarobki, według wyliczeń ekonomistów, przekraczają ok. 12 tys. zł brutto.
– Zaoszczędzą około 3600 zł w portfelach rocznie – chwalił Adrian Witczak, poseł KO.
Dr Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista i poseł PiS, zapytał, co będzie z podniesieniem kwoty wolnej do 60 tys. zł, a więc flagowym programem premiera Tuska, z którym szedł do wyborów. Premier ostrzegł, że nie będzie igrał z deficytem.
– W czwartym roku rządzenia dojdzie do symbolicznego obniżenia podatków przez podwyżkę podatków głownie dla sektora gospodarczego – stwierdził dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.
Sektor gospodarczy zarzuca rządzącym, iż zmiany odbędą się na koszt polskich firm, podczas gdy te zagraniczne dalej nie płacą w Polsce podatków. Prof. Wojciech Piontek wytłumaczył, że propozycja premiera to propozycja na wybory.
– Klasa średnio zarabiająca dzisiaj w Polsce w coraz większym stopniu płaci 32-procentowy podatek – mówił prof. Wojciech Piontek.
W ostatnich tygodniach mocno artykułowali to koalicjanci premiera D. Tuska. Szef rządu uznał, że to, co zaproponował, wyraża intencję całej koalicji.
– Nawet jeśli nie wszyscy będą w 100 proc. usatysfakcjonowani – zaakcentował Donald Tusk.
Już nie wszyscy koalicjanci są zadowoleni, na co wskazują słowa Marka Krawczyka z Polski 2050. Polityk odniósł się do drugiego progu.
– Żałuję, że nie do 140 tysięcy. To jest różnica mniej więcej 600 zł na podatnika – zauważył Marek Krawczyk, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego,
Dr Andrzej Skiba, politolog, wskazał, że zwrócenie się przez rząd w stronę klasy średniej, właśnie teraz, nie jest przypadkowe.
– Klasa średnia, ta jej część, jest chyba najbardziej rozczarowana, o czym świadczą sondaże, wynikami rządów koalicji – powiedział dr Andrzej Skiba.
Pytanie, co z propozycją premiera zrobi prezydent. Szef jego gabinetu, Paweł Szefernaker, nie chwali, a upomniał.
„Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować” – napisał Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP.
Prezydent Karol Nawrocki proponował wcześniej podwyżkę drugiego progu do 140 tys. i PIT zero dla rodzin – z co najmniej dwójką dzieci – także do 140 tysięcy.
TV Trwam News



