fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

PO domaga się kontroli NIK ws. reformy oświaty

Platforma Obywatelska chce, aby reformie oświaty przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. Minister edukacji Anna Zalewska zapewnia, że zmiany są dobrze przygotowane i nie powinny stanowić wyjątkowych utrudnień ani dla uczniów, ani dla nauczycieli, ani dla samorządów.   

Posłowie PO chcą, aby NIK odpowiedziała na kilka pytań, które nurtują posłów opozycji w sprawie reformy oświaty.

– Czy minister edukacji dobrze zaplanowała środki na ta zmianę? – dopytuje Krystyna Szumilas z PO.

Ale to nie jedyne pytanie, jakie zdaniem byłej minister edukacji w rządach PO Krystyny Szumilas powinni zadać kontrolerzy NIK.

– Czy szkoły są przygotowane na przyjęcie innych grup uczniów, czy samorządy mają wystarczającą ilość środków, aby do 1 września 2017 roku przygotować szkoły na przyjęcie nowych uczniów? – zastanawia się Krystyna Szumilas.

Zdaniem opozycji w budżecie na ten rok na reformę nie ma pieniędzy i to powinna potwierdzić Najwyższa Izba Kontroli – uważa Rafał Grupiński z PO.

– Najwyższa Izba Kontroli będzie miała proste zadanie. Wystarczy przepytać parę tysięcy samorządów, jakiego rzędu koszty przewidują przy zmianie sieci szkół – wskazuje Rafał Grupiński.

Reforma jest policzona, są pieniądze, a sieć szkół jest ustalana przez samorządy – mówi minister edukacji Anna Zalewska.

– 31 marca zostaną podjęte w całej Polsce uchwały w sprawie sieci szkół. Kuratorzy, wizytatorzy, wojewodowie od 16 września odbyli prawie 1500 spotkań. W niektórych gminach, w niektórych miastach, takie uchwały zostały już podjęte – zauważa Anna Zalewska.

O wynik ewentualnej kontroli – bo NIK jeszcze nie podjęła decyzji w sprawie wniosku PO – spokojny jest Janusz Wolniak z „Solidarności” oświatowej.

– Najwyższa Izba Kontroli jest w stanie wykazać, że to, co przygotował rząd i Ministerstwo Edukacji, ma sens i jest razem z samorządami przygotowane solidnie – podkreśla Janusz Wolniak.

Reforma wejdzie w życie 1 września, kiedy uczniowie szóstych klas zamiast pójść do gimnazjów pozostaną w szkole podstawowej i będą uczniami siódmej klasy. Opozycja wraz ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie reformy, ale zarówno „Solidarność”, jak też ministerstwo mówią: to spóźniona inicjatywa, bo powinna być ona rozpoczęta w zeszłym roku, zanim Sejm przyjął ustawę o zmianach w systemie oświaty.  

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj