fot. Pixabay

Deregulacja stanęła w martwym punkcie

Brak kworum i zerwanie obrad w trakcie sejmowej komisji, która miała zająć się deregulacją. Swój pakiet w tej sprawie zgłosili posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Bez kworum prace były niemożliwe. Opozycja zarzuca władzy, że traktuje deregulację wyłącznie PR-owo. Do Sejmu dalej nie trafił rządowy pakiet, który już dawno miał obowiązywać. Nowy postulat zgłosił za to Rafał Brzoska, prezes InPostu.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zgłosili łącznie 27 rozwiązań deregulacyjnych.

– W tej ustawie postulujemy między innymi obniżenie VAT na odzież i obuwie dziecięce z 23 procent do 5 procent – powiedział Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS.

Propozycje PiS to także m.in. zwolnienie schronów z podatku od nieruchomości, zwiększenie możliwości opodatkowania ryczałtem, ułatwienia przy zawieraniu umowy leasingu, a także wzmocnienie pozycji obywateli i przedsiębiorców w sporach z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

– Właśnie w tym projekcie proponujemy, aby z mechanizmu, który funkcjonuje: „Mały ZUS plus”, zdjąć ograniczenia czasowe – wskazał Andrzej Gawron, poseł PiS.

Obecnie z małego ZUS można korzystać przez trzy lata w okresie pięcioletnim – po zmianach ten wymóg miałby zostać zdjęty. Regulacje od roku leżały w Sejmie, projekt był mrożony, bowiem kilka miesięcy czekał najpierw na nadanie numeru druku, a później na pierwsze czytanie.

W czwartek wreszcie miała zająć się nim sejmowa komisja. Politycy koalicji rządzącej od początku naciskali, by wstrzymać się z pracą i poczekać na pakiet deregulacyjny, jaki wypracował resort rozwoju.

Pakiet ten – według zapowiedzi ministra Krzysztofa Paszyka – miał obowiązywać od stycznia; jest luty, a regulacji nawet nie ma w Sejmie.

– Skoro rząd nadal jest niekonkretny i nie wiadomo, co będzie działo się z projektem rządowym, to zacznijmy pracować nad tym, co mamy w ręku – apelował w imieniu strony społecznej prezes Rady Przedsiębiorców, Adam Abramowicz.

Wydawało się, że posłowie PiS w końcu postawili na swoim, bowiem zaczęła się dyskusja, propozycje były omawiane, a resort rozwoju sam przyznał, że inicjatywy opozycji pokrywają się z tym, czym zająć chce się rząd.

– Rozpoczęcie tych prac – nie ma żadnych wątpliwości – zmobilizuje wszystkie inne podmioty, które chcą w tym procesie uczestniczyć, żeby jak najprędzej swoje propozycje do parlamentu przekazywały – poinformował Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS.

Dla PiS to, co stanie się z jego pakietem deregulacyjnym, było testem na wiarygodność rządu. Posłowie pytali, czy władzy naprawdę zależy na deregulacji. Z posiedzenia wyszedł jednak najpierw jeden z wiceministrów, a później pojawił się zaskakujący wniosek jednego z posłów.

Brak kworum oznaczał zerwanie obrad i wstrzymanie prac nad deregulacją. Poseł Maciej Małecki z PiS zarzucił politykom obozu władzy, że była to ich celowa zagrywka, bo mogli nie mieć większości na komisji.

– Mimo, że zostały ich komputery, ich ubrania, wyszli z sali tylko po to, by zerwać obrady komisji do deregulacji – mówił Maciej Małecki.

Mimo, że pakiet deregulacyjny już dawno miał być uchwalony, premier Donald Tusk postanowił, iż teraz zajmą się nim przedsiębiorcy. Wyzwanie podjął Rafał Brzoska i dziś zgłosił kolejną inicjatywę. Szef InPostu zaalarmował, że firmy upadają, bo duże firmy nie chcą płacić na usługi tych małych, a w swojej propozycji chce wykorzystać elektroniczny system faktur.

– Jeżeli mała firma wystawia fakturę dużej firmie i ta firma tę fakturę będzie miała w swojej księgowości w JPK, czyli ją zaksięgowała, odliczyła VAT i odliczyła podatek dochodowy, czyli wrzuciła sobie w koszty tę fakturę, to oznacza, że ją zaakceptowała, czyli powinna zapłacić – tłumaczył Rafał Brzoska.

W takich okolicznościach mała firma nie musi iść do sądu, gdzie rok, a nawet dłużej, będzie czekała na należne jej pieniądze – faktura od razu trafi za to do komornika, który natychmiast ściągnie należność. Według prezesa Rafała Brzoski odciąży to sądy, a małym firmom zapewni płynność finansową.

TV Trwam News

drukuj