fot. PAP/Maciej Kulczyński

Część nauczycieli zachęcała swoich podopiecznych do udziału w wulgarnych zgromadzeniach związanych z poparciem tzw. aborcji. MEN: Będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem

„Nadzór pedagogiczny wykonywany na podstawie Prawa oświatowego to nie zastraszanie” – wskazał minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek. To odpowiedź na zarzuty prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego i opozycji, krytykujących zapowiedź kar dyscyplinarnych dla nauczycieli namawiających uczniów do uczestniczenia w protestach.

Na ulicach niektórych miast ciągle trwają protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. We wtorek odbyły się m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Wśród protestujących sporą część stanowi młodzież.

Minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek, jest zaniepokojony tym, że część nauczycieli i dyrektorów szkół namawiała uczniów do udziału w nielegalnych manifestacjach.

– Mamy monitoring zachowań nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy namawiają czy namawialiby uczniów i swoich podopiecznych do brania udziału w strajkach – powiedział prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki.

Ponieważ do ministerstwa napływają zgłoszenia, resort poprosił kuratorów oświaty o sprawdzenie sytuacji w regionach – powiedziała rzecznik ministerstwa edukacji i nauki, Anna Ostrowska.

– Jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach – powodując jednocześnie zagrożenie w czasie epidemii i zachowując się w sposób uwłaczający etosowi ich zawodu – będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem – akcentowała Anna Ostrowska.

Do zachęcania uczniów, aby wzięli udział w nielegalnych manifestacjach, miało dochodzić między innymi w Gdańsku. Mamy e-maile od rodziców – wskazała Joanna Cabaj, gdańska radna Prawa i Sprawiedliwości.

– Te wiadomości uczniowie otrzymywali od nauczycieli ze szkół średnich. W tych e-mailach informowano rodziców, że dzieci, które będą wezmą udział w marszach, będą mogły uzyskać zwolnienie z lekcji – wskazała gdańska radna.

Przypadki namawiania uczniów do protestów odnotowano też w województwie lubelskim – wskazała Teresa Misiuk, lubelska kurator oświaty.

– W trakcie zajęć lekcyjnych uczniowie – niejednokrotnie także zachęcani przez nauczycieli – prezentowali znaki „strajku kobiet” – wskazała lubelska kurator oświaty.

List do podległych sobie szkół wystosowała Aurelia Michałowska, warszawska kurator oświaty, wzywając do zdiagnozowania sytuacji i podjęcia działań wychowawczych. Odpowiedź przesłał dyrektor jednego z warszawskich liceów. Jego uczniowie w ramach poparcia protestu zbojkotowali lekcje.

„Oddolna inicjatywa uczniów, polegająca na wyrażeniu swoich poglądów i przekonań, stanowi piękny przykład postawy obywatelskiej” – napisał Marcin Konrad Jaroszewski, dyrektor XXX LO w Warszawie.

Działania Ministerstwa Edukacji i Nauki nie podobają się Sławomirowi Broniarzowi, prezesowi Związku Nauczycielstwa Polskiego.

– Nikt nie ma prawa zastraszać nauczycieli, dyrektorów i pracowników oświaty! – oświadczył.

Na to oskarżenie odpowiedział minister edukacji i nauki.

ZNP wystąpił do kuratorów oświaty o informacje w sprawie podstawy prawnej, która pozwalałaby zbierać dane od dyrektorów.

– Kurator oświaty jest zobowiązany do reagowania na wszelkie niepokojące informacje – powiedziała Teresa Misiuk, lubelska kurator oświaty.

Działania ministra edukacji krytykuje opozycja.

– Na jakiej podstawie MEN zapowiada szykanowanie, represje i wyciąganie konsekwencji wobec nauczycieli i uczniów? Jakie konsekwencje zamierza wyciągnąć? – wskazała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

Z kolei Koalicja Obywatelska uruchomiła „Sieć Obrony Protestujących”. Tam zgłaszane mogą być –  jak to nazwała była minister edukacji z PO, Krystyna Szumilas – represje władzy.

– Będziemy pomagać uczniom. Mówiliśmy o tym, że będziemy pomagać nauczycielom – powiedziała pos. Krystyna Szumilas.

Jak zauważył redemptorysta o. Witold Baran, protestującej młodzieży potrzebna jest pomoc, ponieważ to młodzież zagubiona życiowo.

– Nie mają zakorzenienia w Kościele i niestety bardzo łatwo ich zmanipulować. […] Wpływ rodziców na wychowanie czasami jest (przykro to mówić) niewielki. To internet, świat mediów wychowuje dziś młodych ludzi – akcentował o. Witold Baran CSsR z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Pocieszenia we Wrocławiu.

Zarówno Kościół, jak i rodziny mają dużo do zrobienia. Konieczne jest dotarcie z Ewangelią do jak największej liczby ludzi młodych.

TV Trwam News

drukuj