fot. PAP/EPA

Czechy: Podpisano umowę o powołaniu mniejszościowego rządu

Szef ruchu Ano Andrej Babisz i lider Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD) Jan Hamaczek popisali we wtorek umowę koalicyjną o powołaniu mniejszościowego rządu. Wcześniej premier Andrej Babisz zawarł umowę z Komunistyczną Partią Czech i Moraw (KSCM) o tolerowaniu rządu.

Liderzy ugrupowań tworzących gabinet podpisali porozumienie na dzień przed środowym głosowaniem w Izbie Poselskiej nad wotum zaufania dla rządu. Wcześniej podpisy złożyli na dokumencie wszyscy posłowie z Ano i CSSD. Tym samym gabinet Andreja Babisza ma poparcie 93 posłów, a brakujące głosy ma zapewnić umowa o tolerancji rządu, którą także we wtorek podpisał Andrej Babisz i lider komunistów Vojtiech Filip. KSCM ma w Izbie Poselskiej 15 głosów.

Po zawarciu umowy koalicyjnej Andrej Babisz powiedział dziennikarzom, że życzyłby sobie, aby rząd pracował jak jeden zespół i by jego funkcjonowanie było lepsze niż poprzedniego rządu. Agencja CTK napisała, ze przypomniał w ten sposób gabinet premiera Bohuslava Sobotki, który obok Ano i CSSD tworzyli politycy z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej – Czechosłowackiej Partii Ludowej (KDU-CSL). Andrej Babisz piastował w nim funkcję wicepremiera i ministra finansów, ale pod naciskiem koalicjantów podał się do dymisji w maju 2017 r.

Po podpisaniu umowy koalicyjnej Andrej Babisz mówił, że ma nadzieję, iż nie będzie musiał czytać porozumienia zbyt często, gdyż jeżeli byłoby inaczej oznaczałoby to, że coś między partnerami nie funkcjonuje prawidłowo.

Szef klubu poselskiego CSSD Jan Chvojka powiedział dziennikarzom, że umowa oznacza zakończenie niestabilności w Czechach. Jego zdaniem priorytetowymi elementami w programie rządu jest przywrócenie płatnych pierwszych trzech dni zwolnień lekarskich, częściowe pokrycie obowiązku alimentacyjnego dla najbardziej potrzebujących i zwiększenie dodatków na dzieci. Dla przewodniczącego CSSD i jednocześnie ministra spraw wewnętrznych Jana Hamaczka priorytetem jest bezpieczeństwo.

Porozumienie o tolerancji rządu zostało podpisane tylko między przedstawicielami ruchu Ano i KSCM. Umowa zobowiązuje 15 posłów komunistycznych do poparcia rządu podczas głosowania w sprawie wotum zaufania. Komuniści zobowiązali się także, że nie będą inicjować ewentualnego odwołania rządu. Nie oznacza to, że nie będą mogli głosować za odwołaniem gabinetu, jeżeli wniosek zgłosi inny klub poselski. Ruch Ano i KSCM uzgodnili także, że przynajmniej na pół roku przed końcem kadencji rząd zgłosi projekt ustaw, które są priorytetowe dla komunistów.

Wśród tych priorytetów są: stały wzrost płacy minimalnej, waloryzacje emerytur, ochrona zasobów naturalnych przed oddaniem ich w zagraniczne ręce, zwiększenie wpływu sektora publicznego na gospodarkę wodną oraz opodatkowanie restytuowanego majątku kościelnego. Komuniści chcą także, aby gabinet Ano i CSSD walczył ze wzrostem cen mieszkań, poparł budowę mieszkań socjalnych i utrzymał wysoki poziom ogólnodostępnej służby zdrowia bez zwiększania obciążeń ze strony pacjentów.

Według CTK podpisane przez Ano i KSCM porozumienie zakłada, że posłowie ruchu nie są zobowiązani do popierania projektów ustaw zgłoszonych przez komunistów. Przewidziano, że przynajmniej dwa razy w roku politycy z obu ugrupowań dokonają przeglądu realizacji porozumienia. Podpisanie umowy o tolerowaniu gabinetu Andreja Babisza odbyło się bez udziału dziennikarzy.

Na dzień przed debatą o wotum zaufania dla swego gabinetu premier Andrej Babisz dokonał zmiany na stanowisku ministra sprawiedliwości. We wtorek rano do kancelarii prezydenta Milosza Zemana przesłał dymisję Tatiany Malej, która zrezygnowała z urzędu m.in. w związku z zarzutami o plagiat prac dyplomowych. Jednocześnie Andrej Babisz wystąpił o mianowanie na to stanowisko dotychczasowego zastępcę przewodniczącego Rady legislacyjnej rządu, prawnika konstytucjonalistę Jana Knieżinka.

CTK zwraca uwagę, że w poniedziałek wieczorem Andrej Babisz mówił dziennikarzom, iż zwróci się do prezydenta o połączenie funkcji premiera i ministra sprawiedliwości. Opozycja i część komentatorów uznaje jednak taki ruch za konflikt interesów, bo przeciwko Andrejowi Babiszowi toczy się policyjne śledztwo o wyłudzenie dotacji unijnych.

PAP/RIRM

drukuj