Prezydent Cypru Dimitris Christofias (fot.PAP/EPA)

Cypr szuka winnych

Rząd Cypru szuka winnych niewypłacalności kraju, podczas gdy sam walnie przyczynił się do zapaści finansów publicznych, przejmując na siebie długi prywatnych banków. Rating kraju stoczył się do poziomu śmieciowego.

Za upadek Cypru winę ponosi niesprawiedliwie przeprowadzona restrukturyzacja długów Grecji – ocenia cypryjski minister finansów Wasos Sziarlis. – Cypryjskie banki straciły na skutek redukcji greckiego długu 81 proc. inwestycji w greckie obligacje, tj. kwotę 4,2 mld euro, która stanowi 24 proc. PKB Cypru – podliczył Sziarlis. – Gdyby straty rozłożone zostały pomiędzy banki uczciwie, to cypryjski udział w tych stratach wynosiłby jakieś 0,2 z kwoty 100 mld euro, o którą redukowano grecki dług, czyli około 200 mln euro, a nie 4,2 mld euro – przekonywał Sziarlis w Brukseli. Zapowiedział, że podniesie ten argument w rozmowach z trojką w toku negocjacji pakietu międzynarodowej pomocy finansowej, o którą niedawno zwróciły się władze wyspy. Minister nie podał, o jaką kwotę pomocy ubiega się cypryjski rząd.
– Straty cypryjskich banków są i tak niewielkie, zważywszy na skalę ich zaangażowania w greckie aktywa – ocenia Jerzy Bielewicz, finansista. – Ale straty mogą wzrosnąć. Wystarczy, że Niemcy pozwolą Grecji zbankrutować, a wtedy wszystkie greckie wierzytelności staną się natychmiast wymagalne i banki będą musiały odpisać dalsze straty – tłumaczy ekspert. Cypr jest piątym krajem strefy euro, który popadł w niewypłacalność. Jej bezpośrednią przyczyną było tzw. udomowienie drugiego co do wielkości banku Cyprus Popular, który utracił płynność w związku z kryzysem greckim. Potrzeby kapitałowe banku sięgają 1,8 mld euro, tj. 10 proc. cypryjskiego PKB. Zadłużenie całego sektora bankowego tej niewielkiej wyspy liczącej zaledwie milion mieszkańców, z PKB na poziomie 17 mld euro, sięga prawie 309 proc. PKB. Same aktywa greckie cypryjskich banków szacuje się na mniej więcej 22 mld euro.
Nieoficjalnie mówi się, że Cypr będzie potrzebował dofinansowania rzędu 10 mld euro. Oprócz pomocy z Unii i MFW Cypr stara się także o pożyczkę z Rosji lub z Chin. – Chcemy połączyć obie pożyczki, bo potrzebujemy pieniędzy na inwestycje oraz na dokapitalizowanie banków – powiedział prezydent Cypru Dimitris Christofias. Rok temu Rosjanie zasilili Cypr pożyczką 2,5 mld euro, co uchroniło wyspę przed bankructwem. Na ponowną prośbę o pomoc na razie nie ma odpowiedzi.

drukuj