Cudze poglądy

Podczas bardzo kameralnego spotkania, jakie miałem w stolicy Kolumbii Brytyjskiej, Victorii, z tamtejszymi Polakami, pani, którą interesowało, kto mnie tam przysłał i za czyje pieniądze, wygłosiła pogląd, iż cudze poglądy trzeba szanować.

 

To stanowisko wydaje mi się typowe dla politycznej poprawności, ale odnoszę wrażenie, że brak mu konsekwencji. Przecież również w naszym nieszczęśliwym kraju michnikowszczyzna ma pełne usta frazesów o tolerancji i o tym, że „wszyscy ludzie będą braćmi”. Ale niech no tylko ktoś piśnie o potrzebie ujawnienia agentury w strukturach państwa czy też wyrazi się krytycznie o postępowaniu starszych i mądrzejszych, to zaraz nie tylko podnosi się klangor, ale również stada czekających w pogotowiu delatorów zasypują donosami niezawisłe sądy, które mozolnie wprawiają w ruch młyny tak zwanej sprawiedliwości. 18 czerwca odbędzie się w Lublinie kolejna odsłona rozprawy przeciwko panu Grzegorzowi Wysokowi, oskarżonemu z inicjatywy tamtejszego redaktora „Gazety Wyborczej” Karola Adamaszka o „antysemityzm”, m.in. na podstawie artykułu, w którym napisał o „Chamach” i „Żydach”. Czy pan red. Adamaszek okazał szacunek dla poglądów pana Grzegorza Wysoka? Na pewno nie; okazanie im szacunku wyglądałoby zupełnie inaczej. Nie wymagam naturalnie, by pan red. Adamaszek zadał sobie trud dowiedzenia się, iż „Chamy” i „Żydy” to były frakcje w PZPR, które nawzajem tak właśnie się przezywały – ale żeby przynajmniej nie donosił! Podobne nadzieje wyrażał francuski polityk Arystydes Briand. Dowiedziawszy się, że pewien podległy mu dyplomata podczas oficjalnej audiencji narobił w spodnie, rzekł z goryczą: „Nie wymagam wiele; żeby chociaż nie s…li na audiencjach – a i tego nie mogę się doprosić!”.
Ale pełne fałszu i obłudy postępowanie michnikowszczyzny to jedno, a pogląd pani uczestniczącej w spotkaniu w Victorii to drugie. Czy wystarczającym powodem szacunku dla poglądu jest okoliczność, iż jest to pogląd cudzy? Od razu widać, że to stanowisko trudno obronić. Okazywanie szacunku poglądom tylko dlatego, iż są cudze, oznaczałoby, że mniej szanujemy poglądy własne. W przypadku półinteligentów to może nawet być prawda; ponieważ nie mają własnych poglądów, wychwalają cudze w nadziei, że w ten sposób ukryją własną pustotę. Na tym właśnie podłożu wyrósł – jak sądzę – autorytet pana red. Michnika. Ale nawet w przypadku, gdy ktoś pogardza własnymi poglądami albo ich nie ma, to przecież jeszcze nie oznacza, że powinien szanować poglądy cudze tylko dlatego, że są cudze. Weźmy dla przykładu pogląd w swoim czasie wyrażony publicznie przez syna pani wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej – że polscy oficerowie zostali zamordowani w Katyniu słusznie, bo w przeciwnym razie komunistyczna rewolucja w Polsce byłaby jeszcze trudniejsza. W stosunku do pani uczestniczącej w kameralnym spotkaniu w Victorii był to niewątpliwie pogląd cudzy – ale nie odważyłbym się przypisywać jej szacunku dla niego, tym bardziej że podkreślała swoją miłość do Polski. Być może i pan Nowicki Polskę na swój sposób kocha – bo chciałby obdarzyć ją, a przy okazji i nas wszystkich, czymś, co uważa za sam cymes – mianowicie komunizmem. Niech nas jednak Bóg broni od takiej miłości. I to jest chyba najlepsze uzasadnienie argumentu, że szanować trzeba poglądy słuszne, a nie poglądy cudze, że pogląd na szacunek musi zasłużyć – zwłaszcza że nie brakuje w Polsce ludzi, którzy z zagadkowych przyczyn próbują nam wciskać różne cudze poglądy.

drukuj