Coraz mniejsze szanse polskiego rządu na zablokowanie unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych

Polski rząd ma coraz mniejsze szanse na zablokowanie niekorzystnej dla Polski unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych. Prezydencja bułgarska przedstawiła stanowisko w tej sprawie wynegocjowane z Komisją i Parlamentem Europejskim.

Zmiany przewidują m.in. podniesienie płacy minimalnej osób wysyłanych do wykonywania usług za granicę, zastosowanie wobec nich układów zbiorowych pracy i skrócenie okresu delegowania do maksymalnie 18 miesięcy. Wypracowany kompromis ma być przedmiotem dyskusji unijnej Rady, która spotka się 15 marca. O sprawie napisał dziennik „Rzeczpospolita”.

Maciej Wroński, prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska, podkreślił, że głównym zadaniem polskiego rządu jest teraz wynegocjowanie przepisów jak najmniej dotkliwych dla polskich firm.

Na pewno jest bardzo duże ciśnienie, żeby za czasów prezydencji bułgarskiej zakończyć prace na dyrektywą o delegowaniu. Wierzę w polski rząd. Mamy bardzo dobrych negocjatorów i jest jednoznaczne stanowisko. Mam zaufanie, że polski rząd zrobi wszystko, co tylko jest możliwe, żeby te przepisy były dla nas w jak najmniejszym stopniu szkodliwe. Zdajemy sobie sprawę, że szkodliwe będą. W tej chwili gramy, na ile uda nam się ocalić resztki naszej obecności na zachodnim rynku – wskazał Maciej Wroński.

Prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska wskazał, że największe zagrożenie budzą przepisy układów zbiorowych. Jego zdaniem konieczność ich przestrzegania uniemożliwi polskim firmom prowadzenie działalności.

Przedstawiony wczoraj kompromis ws. pracowników delegowanych musi zaakceptować większość państw członkowskich i Rady.

Szacuje się, że w UE mniej niż 1 proc. pracowników to właśnie osoby delegowane. Ok. pół miliona to Polacy, którzy stanowią blisko jedną czwartą ogółu pracowników delegowanych.

RIRM

drukuj