PAP/Wojciech Pacewicz

Ciąg dalszy afery taśmowej z nowymi bohaterami w tle

Nie milkną echa nagrań byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i posła Ryszarda Kalisza z tak zwanej afery taśmowej. Chodzi o wątek korupcyjny w Ministerstwie Obrony Narodowej z możliwym w nim udziałem obecnego ministra i wicepremiera Tomasza Siemoniaka. Ryszarda Kalisza miał o tym informować były szef SKW – gen. Nosek.

Oświadczenie w tej sprawie wydała Służba Kontrwywiadu Wojskowego, które zaprzeczało doniesieniom. Teraz, w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, gen. Nosek potwierdza fakt spotkania z Kaliszem, jednak odcina się od całej sprawy.

Z kolei Ryszard Kalisz na antenie Tvn24 przyznał, że rozmawiał z gen. Noskiem. Były szef SKW miał przepraszać za oświadczenie Służby Kontrwywiadu. Według Noska było ono niezgodne z tym, co on sam chciał powiedzieć.

Poseł Michał Jach z sejmowej Komisji Obrony Narodowej zwraca uwagę, że mamy do czynienia ze słowną żonglerką. Dodaje, że sprawa – szczególnie w kontekście przetargu na śmigłowce dla wojska – powinna być szczegółowo wyjaśniona.

– Padły w tej rozmowie konkretne zarzuty. Jeden coś pamięta, drugi przeprasza. Jest to bardzo niepoważne traktowanie obywateli. To powinno zostać bardzo dogłębnie wyjaśnione. Ujawnione „taśmy prawdy” z rozmowy prezydenta Kwaśniewskiego i ministra Kalisza wpisują się w przetarg na Caracale. Nie mówię, że jest tam ktoś winny, ale jest tyle znaków zapytania, tyle niejasności – a przecież chodzi tu o olbrzymie pieniądze – 14 mld zł. Dodatkowo chodzi o bezpieczeństwo państwa, ponieważ jeśli w sektorze obronności państwa występuje korupcja, to jest to bardzo zły sygnał dla Polaków, dla naszej ojczyzny – podkreślił poseł Michał Jach.

Tymczasem wicepremier Tomasz Siemoniak stwierdził dziś w mediach, że cała sytuacja jest dla niego bardzo niezręczna i poczuł się nią dotknięty. Jednak pytany o to, dlaczego odwołał gen. Noska z funkcji szefa SKW nie chciał ujawnić żadnych powodów.

RIRM

drukuj