Brak zaproszenia dla D. Tuska na rozmowy o przyszłości Ukrainy pokazuje, jak faktycznie wygląda „nowe otwarcie” w relacji Polski z Niemcami
Nie milkną echa braku zaproszenia dla Polski na rozmowy o przyszłości Ukrainy. Gospodarzem spotkania był kanclerz Niemiec. Olaf Scholz celowo nie zaprosił premiera Donalda Tuska. Opozycja przekonuje, że to brutalny efekt rzekomego „nowego otwarcia” w relacjach Warszawa-Berlin.
Prezydent Stanów Zjednoczonych z wizytą w Niemczech. Obok niego kanclerz Olaf Scholz, prezydent Francji i premier Wielkiej Brytanii. Politycy dyskutowali o możliwościach zakończenia wojny na Ukrainie. W spotkaniu nie było przedstawicieli Polski. Według byłego prezydenta Estonii miał tego dopilnować kanclerz Niemiec.
,,Powiedziano mi, że Scholz osobiście zablokował udział Polski” – napisał na portalu X.
Brak polskiego przedstawiciela został szeroko opisany w niemieckich mediach. Sytuację skomentował Adam Szłapka. Minister ds. Unii Europejskiej brak zaproszenia dla Polski uznał za błąd kanclerza Scholza.
– Scholz stracił na tym politycznie i wewnątrz, i na zewnątrz, bo to jest ruch tak niezrozumiały, że trudno sonie wyobrazić, jaki to jest sens w ogóle – przekonywał Adam Szłapka.
Z drugiej strony obóz władzy sugeruje, że to nie Donald Tusk, a prezydent Andrzej Duda powinien reprezentować Polskę na spotkaniu w Berlinie. Szef gabinetu prezydenta, Marcin Mastalerek, ocenił, że skoro zaproszenia wysyłał kanclerz, to właśnie premier, a nie prezydent powinien być jego adresatem.
– Dla mnie to jest oczywiste, że jeżeli odpowiednikiem kanclerza jest premier, to Donald Tusk powinien się dziś tłumaczyć – wskazał Marcin Mastalerek.
W kampanii wyborczej Donald Tusk przekonywał, że podstawą relacji międzynarodowych musi być odbudowa współpracy z Unią Europejską, a co za tym idzie – z Niemcami. Podczas swojego grudniowego expose zapewniał, że relację będą partnerskie, a on sam zostanie głównym rozgrywającym.
– Naprawdę mnie nikt nie ogra w Unii Europejskiej – twierdził wówczas Donald Tusk.
Już po wyborach rządząca koalicja chwaliła się, że dzięki nim Polska odzyskuje pozycję międzynarodową. Premier postawił na odświeżenie formatu spotkań Trójkąta Weimarskiego. W lipcu w Warszawie odbyły się konsultacje międzyrządowe. Ogłoszono wówczas „nowe otwarcie” na linii Warszawa-Berlin.
Spotkanie przywódców w Berlinie pokazało, że żadnego „nowego otwarcia” nie ma – zaznaczył były wiceminister spraw zagranicznych, poseł PiS, Paweł Jabłoński.
– To jest skutek jego własnej polityki, bo gdyby on prowadził ją w sposób agresywny i miał odwagę reprezentować polskie interesy, gdyby robił to tak, że polski głos cokolwiek by znaczył, to Polska byłaby przy tym stole – podkreślił Paweł Jabłoński.
Za obecnością Polski na rozmowach w Berlinie nie wstawił się Joe Biden i Wołodymyr Zełenski. Prezydent Ukrainy przedstawił najważniejszym światowym politykom swój plan na zakończenie wojny i odbudowę kraju. Próżno szukać tam znaczącej roli Polski. Politolog dr Mirosław Habowski wskazał na powód.
– Polska już dała mnóstwo pieniędzy, mnóstwo środków. Paradoksalnie gdybyśmy przedtem nic nie dali, a teraz coś zaproponowali, to bylibyśmy ważnym uczestnikiem – wyjaśnił dr Mirosław Habowski.
To Polska od momentu wybuchu wojny najmocniej wspierała Ukrainę. Przez nasz kraj przeszło ponad 6 mln uchodźców, na front wysłaliśmy czołgi, samoloty i amunicję. Obecnie przez Polskę transportuje się większość zachodniego sprzętu, dzięki któremu Ukraina może się bronić. Tymczasem w planach podnoszenia z ruin Ukrainy Polsce mają przypaść tereny najbardziej zniszczone. Będziemy liczącym się graczem – zapewnił wiceminister spraw zagranicznych, Władysław Teofil Bartoszewski.
– Jest to w naszym interesie, żeby im pomóc, ale żeby także uczestniczyć w rekonstrukcji Ukrainy. Nie widzę możliwości, żeby nas tutaj ktoś obszedł – stwierdził Władysław Teofil Bartoszewski.
Obecna władza kontynuuje błędną politykę poprzedniego rządu wobec Ukrainy – analizuje dr Bogdan Pliszka.
– Jeden z „wybitnych myślicieli” poprzedniego rządu stwierdził, że Polacy są sługami narodu ukraińskiego. Nie zaprasza się sług do stołu. Chcemy być sługami, to tak nas Ukraińcy traktują – zauważył dr Bogdan Pliszka.
Spotkanie w Berlinie nie przyniosło przełomu w sprawie Ukrainy. Prezydent USA przekazał, że nie ma wspólnego zdania w sprawie zezwolenia na użycie przez Kijów broni dalekiego zasięgu do uderzania w głąb Rosji.
TV Trwam News



