Premier jedzie na Ukrainę
Premier z ministrem finansów jadą na Ukrainę, by podjąć temat udziału polskich firm w odbudowie zniszczonego przez wojnę kraju. Opozycja ostrzega, że negocjować trzeba nie tylko w Kijowie, ale też w Waszyngtonie, który nadaje ton w rozmowach pokojowych.
Informację o planowanej wizycie na Ukrainie premier przekazał w trakcie posiedzenia rządu.
– Wybieram się w tym tygodniu do Kijowa na zaproszenie prezydenta Zełenskiego – mówił Donald Tusk.
Premier zabiera ze sobą ministra finansów i gospodarki, który przygotowuje ze swoim zespołem światową konferencję odbudowy Ukrainy. Konferencja odbędzie się w Gdańsku już za kilka miesięcy. Rzecznik rządu tłumaczył, że Polska, po zakończeniu wojny, w ramach odbudowy Ukrainy chce wysłać tam swoje firmy.
– Zależy nam na tym, żeby nasze firmy były jak największymi beneficjantami tego procesu – podkreślił Adam Szłapka, rzecznik rządu.
Ekonomista Paweł Dołkowski wskazał, że nie będzie to jednak łatwe, ponieważ nas biznesowo na Ukrainie jeszcze nie ma, podczas gdy już teraz rozpycha się tam zagraniczna konkurencja.
– Na dziś już wiemy, że na Ukrainie mamy przedstawicieli zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Anglii i Niemiec – zaznaczył Paweł Dołkowski.
Politycy koalicji rządzącej wyliczają, jakie atuty mają polskie firmy względem zagranicznej konkurencji.
– Wynikają z położenia geograficznego, z tego, że sąsiadujemy z Ukrainą – stwierdził Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej.
– Polska, ze względu na to, że jest przy granicy z Ukrainą, jest naturalnym partnerem ze względów logistycznych, żeby tam realizować te zlecenia – mówił Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk ocenił, że to, jaki kawałek tortu dostaniemy przy stole, będzie zależało także od przychylności samej Ukrainy, ale naturalne dla Kijowa powinno być, by ten kawałek był solidnych rozmiarów.
– Choćby ze względu na skalę pomocy, jakiej udzieliliśmy Ukrainie – wskazał Zbigniew Kuźmiuk.
Amerykanie mogą chcieć zabezpieczyć własne interesy już na etapie negocjacji pokojowych. Dlatego poseł Andrzej Śliwka nie rozumie, dlaczego z rządu wychodzą komunikaty, że nie stać nas na Radę Pokoju, kiedy już tam mogą zapadać decyzje.
– Jeżeli my nie chcemy negocjować przy stole i jeżeli odrzucamy propozycję prezydenta Trumpa, to ciężko, żebyśmy później partycypowali w odbudowie – zaznaczył Andrzej Śliwka.
Prezydent Donald Trump wpisał m.in. dostęp do cennych ukraińskich złóż w umowę, w której Amerykanie potwierdzili swoje zaangażowanie na rzecz wsparcia dla Kijowa.
TV Trwam News



