Afera korupcyjna na Ukrainie. Były szef biura prezydenta oskarżony o udział w zorganizowanej grupie przestępczej
Wieloletni bliski współpracownik prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. To kolejna odsłona ukraińskiej afera korupcyjnej na najwyższych szczeblach władzy.
Andrij Jermak, były szef biura prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, usłyszał oficjalne zarzuty od Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NABU) oraz Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej. Śledczy oskarżają go o pranie brudnych pieniędzy na gigantyczną skalę – mowa o legalizacji środków w wysokości 460 milionów hrywien, czyli około 40 milionów złotych.
Według śledczych, zorganizowana grupa przestępcza wyprowadzała państwowe pieniądze ze strategicznego koncernu. Mechanizm polegał na wymuszaniu od wykonawców łapówek stanowiących od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Szacuje się, że łącznie grupa mogła zgarnąć nielegalnie około stu mln dolarów. Zyski z korupcji „prano” poprzez inwestycje w luksusowe nieruchomości. Z akt śledztwa wynika, że w elitarnym osiedlu Kozyn pod Kijowem budowano cztery luksusowe rezydencje, każda o powierzchni około tysiąca metrów kwadratowych. Według doniesień, jedna z tych posiadłości miała trafić właśnie w ręce Andrija Jermaka.
Sam Andrij Jermak odrzuca oskarżenia. W kontaktach z mediami zaprzecza, by posiadał luksusowe domy, twierdząc, że ma jedynie jedno mieszkanie i jeden samochód. Po serii przeszukań w jego domu w listopadzie ubiegłego roku, polityk złożył jednak rezygnację ze stanowiska. Sprawa uderza w same szczyty ukraińskiej władzy w czasie trwającej wojny. Jeśli zarzuty postawione Andrijowi Jermakowi zostaną udowodnione w sądzie, grozi mu od ośmiu do 12 lat więzienia oraz konfiskata majątku.
TV Trwam News



