fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Będzie podwyżka opłat za wodę i ścieki?

Ceny za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków w ciągu ośmiu lat wzrosły o ponad 60 proc. Nie wykluczone, że wraz z nowelizacją prawa wodnego będą nas czekały kolejne podwyżki.

Od 2001 roku obowiązuje ustawa regulująca wysokość pobieranych opłat za wody opadowe i roztopowe. Pobieranie tego typu podatku jest niezbędne, jeśli chcemy mieć skuteczny system kanalizacyjny. W wielu Polskich miastach i miejscowościach nadal pozostawia on wiele do życzenia.

– Każdy z nas denerwowałby się, jeśli przy każdym deszczu zalewana by mu była posesja albo piwnica. Istnienie systemów odwodnieniowych, czyli kanalizacji (miejskiej, deszczowej) jest niezbędne i nieodzowne – zaznacza dr inż. Witold Adamowski, specjalista inżynierii sanitarnej.

Obecnie opłaty ukrywane są w podatkach lokalnych pod różnymi nazwami. Zmiana prawa mogłaby pozwolić na wyznaczanie stawek podatkowych przez ekspertów, a nie włodarzy miast.

Już w lipcu w Sejmie wiceminister środowiska Mariusz Gajda mówił, że firmy wodociągowe po zmianach mają płacić 40 gr. za 1 tys. litrów wody, podczas gdy dotychczas – według niego – opłat prawie nie było. Wiceminister przyznał wówczas, że podniesienie stawek może stać się pretekstem dla tych firm do zmiany cen, już teraz wyznaczonych przez nie na wysokim pułapie.

– Chcąc obiektywnie ocenić, które z tych prywatnych czy też „naszych wspólnych” podmiotów – działających w imieniu burmistrzów i prezydentów miast – zawyżają te opłaty – to już jest kwestia otwarta  do rozpatrzenia w każdym miejscu zamieszkania – tłumaczy Witold Adamowski.

Nowelizacja ustawy wdraża  przepisy unijne – m.in. tzw. zwrot kosztów usług wodnych. Bez implementacji tego artykułu, nie będzie się można starać o fundusze unijne na infrastrukturę przeciwpowodziową.

Opłatami za pobór wody zostaną objęci zarówno rolnicy, energetyka, hodowcy ryb czy przedsiębiorcy, którzy wykorzystują duże ilości wody do swojej produkcji.


TV Trwam News/RIRM

drukuj