fot. PAP/Paweł Supernak

Badanie przez polskie służby krajowych wątków w sprawie Epsteina odwracaniem uwagi?

Zaangażowanie polskich służb w wyjaśnienie sprawy Epsteina to odwracanie uwagi od krajowych afer, które też czekają na wyjaśnienie – tak opozycja oceniła decyzję premiera Donalda Tuska o zbadaniu polskich wątków w skandalu z udziałem światowych elit.

Międzynarodowy skandal dotyczy finansisty żydowskiego pochodzenia, Jeffreya Epsteina, oskarżonego o wieloletnie wykorzystywanie seksualne nieletnich i handel ludźmi. Amerykański Departament Sprawiedliwości ujawnił jego powiązania ze światem polityki, biznesu i showbiznesu. Na prywatnej wyspie pedofila-miliardera, gdzie dochodziło do przestępstw seksualnych, bywali m.in. Bill Clinton, Stephen Hawking, Bill Gates, były brytyjski książę Andrzej czy Donald Trump.

Oficjalnie Jeffrey Epstein popełnił samobójstwo w 2019 roku. Niedawno Departament Sprawiedliwości ujawnił ponad 3 mln stron dokumentów, nagrań wideo, rozmów i zdjęć. Tymczasem premier Donald Tusk ogłosił powstanie zespołu, który ma prześwietlić polskie wątki w opublikowanych aktach Epsteina.

– Pojawiły się pierwsze informacje dotyczące osobników, którzy np. informowali z Krakowa pana Epsteina, że mają już grupę polskich kobiet lub dziewcząt. (…) Tych śladów jest więcej – powiedział premier Donald Tusk.

Polskie wątki zahaczają o korespondencję samego Epsteina z kilkoma modelkami i postaciami z życia publicznego. Zespołem mają pokierować minister Waldemar Żurek i szef służb specjalnych, Tomasz Siemoniak.

– Dobrze, że nie zostaniemy tutaj bierni. Polska powinna uczestniczyć w wyjaśnianiu nawet międzynarodowych skandali – ocenił rzecznik Lewicy, Łukasz Michnik.

Rządzący przekonywali, że takim działaniem realnie pomogą potencjalnym ofiarom wykorzystywania seksualnego. Poseł Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że chce wierzyć w dobre chęci rządzących, ale jego zdaniem powołanie zespołu to cyniczny zabieg premiera nastawiony na polityczny zysk.

– Było tak z kastracją pedofilów, dopalaczami, alko-tubkami, z rosyjską komisją, badaniem wpływów, gdzie się skończyło tak, że cichaczem zlikwidowali tę komisję Stróżyka – wyliczał poseł Andrzej Śliwka.

Aferę pedofilską Epsteina ma wyjaśniać rząd, którego wiceministrem jest Dariusz Mazur. To on w 2015 roku jako sędzia zdecydował o tym, że Polska nie wyda Stanom Zjednoczonym reżysera Romana Polańskiego, ściganego za gwałt na nieletniej. Michał Nieznański z Konfederacji podkreślił, że rządzący powinni zająć się innymi, ważniejszymi sprawami, które pozostają niejasne.

– Mamy w Polsce niewyjaśnioną aferę podkarpacką, aferę na tle towarzysko-seksualnym, gdzie również mogły brać udział służby rosyjskie albo ukraińskie. I na tę aferę nie powołaliśmy do tej pory żadnej komisji śledczej – zwrócił uwagę Michał Nieznański.

Jak podkreślił politolog prof. Mieczysław Ryba, premier będzie nagłaśniał tę sprawę po to, by wytrącić prawicy i prezydentowi Karolowi Nawrockiemu jeden z głównych atutów – relacje z administracją Donalda Trumpa.

– To ma swoją rangę. To też Polacy bardzo dobrze oceniają, więc pośrednio być może chce osłabić Karola Nawrockiego – cenił prof. Mieczysław Ryba.

Szacuje się, że odtajnione ponad 3 mln storn akt Epsteina to tylko wierzchołek góry lodowej. Większość materiałów nie odtajniono z uwagi m.in. na ochronę prywatności ofiar pedofila.

TV Trwam News

drukuj