fot. PAP/Leszek Szymański

B. Spychalski o ekshumacji polskich ofiar z czasów II wojny światowej: Wiele się zmieniło

Rzecznik prezydenta RP Błażej Spychalski, pytany dziś o ewentualny postęp w sprawie ekshumacji szczątków polskich ofiar na Ukrainie z czasów II wojny światowej, oświadczył, że „w tym zakresie wiele się zmieniło”. Zaznaczył, że szczegółowo poinformuje o tym prezes IPN.

Prezydenci Polski i Ukrainy, Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski w deklaracji podpisanej dziś w Kijowie podkreślili potrzebę zapewnienia możliwości poszukiwań i ekshumacji ofiar konfliktów i politycznych represji XX w. Wezwali też do zakończenia okupacji Krymu i agresji w Donbasie. Podkreślili również znaczenie polsko-ukraińskich stosunków dwustronnych, które – jak zaznaczyli – mają charakter partnerstwa strategicznego. Obaj przywódcy wyrazili wolę „wszechstronnego rozwoju” dwustronnych relacji dla dobra społeczeństw i gospodarek Polski oraz Ukrainy.

Prezydenci obu krajów rozmawiali tego dnia w cztery oczy, po czym podpisali wspólną deklarację polityczną. W ich obecności umowę pomiędzy Grupą Kapitałową PGNiG a Funduszem Mienia Państwowego Ukrainy, zgłaszającą akces PGNiG do procesu prywatyzacji ukraińskich aktywów energetycznych, podpisali szefowie tych podmiotów, Jerzy Kwieciński i Dmytro Sennyczenko.

Dzisiaj w Kijowie prezydent Andrzej Duda spotkał się z także z ukraińskim premierem Denysem Szmyhalem i przewodniczącym Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy Dmytro Razumkowem.

Rzecznik prezydenta RP Błażej Spychalski, podsumowując te rozmowy, poinformował dziennikarzy, że ich tematami były gospodarka, polityka międzynarodowa, a także kwestie historyczne.

Powiedział, że dużą część rozmów poświęcono sprawom gospodarczym i dotyczącym rozwoju infrastruktury.

„Były też poruszane kwestie związane z okupacją części Ukrainy przez Rosję” – dodał.

Podkreślił, że podczas wszystkich spotkań politycznych rozmawiano także na temat sytuacji na Białorusi.

Pytany o ewentualne ekshumacje polskich ofiar na Ukrainie z czasów II wojny światowej i o to, czy padły tu konkretne deklaracje, rzecznik prezydenta powiedział, że „w tym zakresie wiele się zmieniło”.

„Ale myślę, że szczegółowo będzie o tym informował prezes IPN Jarosław Szarek” – podkreślił.

Wcześniej sprawa prowadzenia przez polski IPN poszukiwań na terenie Ukrainy szczątków ofiar z okresu II wojny światowej była omawiana m.in. podczas ubiegłorocznej oficjalnej wizyty prezydenta Zełenskiego w Polsce i jego rozmów z prezydentem Dudą. Pod koniec sierpnia 2019 r. Wołodymyr Zełenski mówił w Warszawie, że gotów jest odblokować prace poszukiwawcze na Ukrainie i wyraził nadzieję, iż strona polska uporządkuje ukraińskie miejsca pamięci w Polsce. Wołodymyr Zełenski zaproponował też Andrzejowi Dudzie zbudowanie na granicy Ukrainy i Polski „wspólnego memoriału pojednania”.

Od czasu deklaracji prezydenta Ukrainy specjaliści IPN, pracujący pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, zbadali tylko – w listopadzie 2019 r. – miejsca we Lwowie, gdzie znajdują się szczątki polskich żołnierzy-obrońców miasta we wrześniu 1939 r. Wnioski IPN do ukraińskich władz dotyczyły jednak również innych miejsc np. w Kostiuchnówce, gdzie znajdują się mogiły polskich legionistów. Specjaliści IPN zamierzają także przeprowadzić badania w dawnej Hucie Pieniackiej, gdzie do tej pory znajdują się szczątki polskich ofiar zbrodni z 28 lutego 1944 r., dokonanej przez ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS „Galizien”, wspieranych przez UPA.

Tego dnia ukraińscy żołnierze 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS (złożonego z ochotników do Dywizji SS „Galizien”), dowodzeni przez niemieckiego dowódcę oraz wspierani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i członków paramilitarnego oddziału ukraińskich nacjonalistów, dokonali pacyfikacji polskiej ludności – mężczyzn, kobiet i dzieci.

Według szacunków ze śledztwa IPN w Krakowie zginęło wówczas ok. 850 osób. W Hucie Pieniackiej znajdowali się również ci Polacy, którzy uciekli z innych miejscowości w obawie przed mordami, dokonywanymi przez ukraińskich nacjonalistów i wspierających ich chłopów.

PAP

drukuj