B. Kownacki: Wsparcie, jakie otrzymuje Ukraina, jest dostatecznie duże, żeby mogła trwać, ale za małe, żeby mogła tę wojnę wygrać
Widzimy po wydarzeniach, chociażby ostatnich dni, że dochodzi do ogromnych dramatów. Widzimy, że Rosja działa w sposób bezpardonowy. Trzeba było wesprzeć Ukrainę, żeby ludność cywilna mogła czuć się w miarę bezpiecznie, żeby system energetyczny Ukrainy, który i tak jest bardzo osłabiony, mógł jako tako przed zimą funkcjonować. To było minimum – powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości, Bartosz Kownacki, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
W Waszyngtonie trwa szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Prezydent RP @AndrzejDuda na szczycie #NATO: Jedność, odporność i gotowość to jest najważniejsze, żeby szczyt NATO umacniał bezpieczeństwo państw Sojuszu. To ma znaczenie kluczowe, także dla nas, Polaków. #NATOSummit | #WeAreNATO
https://t.co/j3VjrdmJ8b pic.twitter.com/cEox8UyTBF
— Kancelaria Prezydenta (@prezydentpl) July 10, 2024
Jak wskazał poseł Bartosz Kownacki, przedmiotem zainteresowania Sojuszu jest kwestia wojny na Ukrainie i wzmocnienie siły NATO nie tylko przeciwko Rosji, ale każdemu innemu potencjalnemu agresorowi.
– Mowa o wzmocnieniu polegającym na przykład na zaangażowaniu większej ilości wojska gotowego od razu do działań bojowych, zaangażowaniu polegającym na większych wydatkach na obronność. Pan prezydent Duda mówił o tym, że chciałby zaproponować 3 proc. PKB [wydatków na obronność – red.]. Nie pierwszy raz jest taka propozycja. Już wcześniej mówiliśmy o tym, że te wydatki powinny być większe – wskazał poseł Bartosz Kownacki.
Jednym z ustaleń szczytu NATO jest przekazanie Ukrainie systemu obrony powietrznej Patriot. Na front trafią także myśliwce F-16. [więcej]
Na szczycie @NATO postanowiono znacznie wzmocnić obronę powietrzną Ukrainy https://t.co/4VBRaSf2Ra
— Radio Maryja (@RadioMaryja) July 10, 2024
Joe Biden zapowiedział, że Stany Zjednoczone, Niemcy, Holandia, Rumunia i Włochy dostarczą Ukrainie sprzęt dla pięciu systemów obrony powietrznej. Gość programu w TV Trwam podkreślił, że bez wątpienia obrona powietrzna jest kluczowym elementem do prowadzenia działań wojennych, ale także do tego, żeby Ukraina mogła jako państwo funkcjonować, żeby ludność cywilna nie żyła w ciągłym strachu. Polityk dodał, że nikt nie wie, kiedy ta wojna się zakończy.
– Wsparcie, jakie otrzymuje Ukraina, jest dostatecznie duże, żeby mogła trwać, ale za małe, żeby mogła tę wojnę wygrać. Widzimy po wydarzeniach, chociażby ostatnich dni, że dochodzi do ogromnych dramatów. Widzimy, że Rosja działa w sposób bezpardonowy. Trzeba było wesprzeć Ukrainę, żeby ludność cywilna mogła czuć się w miarę bezpiecznie, żeby system energetyczny Ukrainy, który i tak jest bardzo osłabiony, mógł jako tako przed zimą funkcjonować. To było takie minimum – zaznaczył.
Dodał, że nikt nie chce, żeby Ukraina upadła i mieć Rosjan za naszą granicą. Lepiej byłoby – jak wskazał – gdyby pomoc od początku, ale przynajmniej teraz, była większa.
– Broni powinno być dużo więcej. Ta kroplówka, która jest sączona, jest niewystarczająca. (…) Jest jeszcze element, który już nie zależy od nas, bo z jednej strony to uzbrojenie, którego Ukrainie brakuje, ale też jest kwestia siły ludzkiej. (…) Wiadomo, że duża część Ukraińców wyjechała z Ukrainy i nie chce z różnych powodów – nie będę teraz tego oceniał – bronić jej granic. Zasoby tych, którzy są na Ukrainie, są bardzo ograniczone, chociaż się mówi, że są jeszcze może pewne rezerwy. Jeżeli nie będzie odpowiedniej siły ludzkiej, odpowiednich morale, to żadnej wojny się nie wygra. Nad tym musi pracować sama Ukraina, żeby siłę ludzką pozyskać i przekonać – zwrócił uwagę były wiceminister obrony narodowej.
Jednym z postulatów Polski na szczycie NATO w Waszyngtonie jest zwiększenie wydatków na obronność i oczekiwanie, aby państwa członkowskie Sojuszu wywiązały się przynajmniej z dotychczasowych zobowiązań.
– Wiemy, że są państwa starej Europy, Europy Zachodniej, które czują się bezpiecznie, są bardzo bogate i nie ponoszą wszystkich kosztów na obronność. (…) Wydają 1 proc. PKB na obronność, czy 1,5 procent (…). My wydajemy 4 procent PKB, więc dużo więcej niż to jest zapisane w dokumentach natowskich. To, że przyjmiemy taki dokument, wiemy z doświadczenia poprzednich szczytów NATO, że to wiele nie zmieni – powiedział gość programu.
Jednak – jak dodał – jest to pewna forma nacisku na państwa członkowskie, aby zaczęły więcej inwestować na obronność kraju. Polityk zwrócił również uwagę, że państwa, które są daleko od granic Rosji, popełniają błąd, twierdząc, że mają jeszcze czas, ale – jak dodał – dzisiejsze konflikty wyglądają zupełnie inaczej.
– Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co by się stało, gdyby Rosjanie wtargnęli na terytorium Polski, a Polska nie postawiłaby oporu. Bardzo szybko mogliby się znaleźć u bram Paryża – stwierdził poseł Bartosz Kownacki.
radiomaryja.pl



