fot. PAP

Antykrucyfikatorzy

Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpatrzy jutro apelację posłów Twojego Ruchu domagających się usunięcia krzyża z sali posiedzeń plenarnych Sejmu.

– Wyrok, jaki zapadnie, ma niezwykle ważne znaczenie precedensowe dla katolików naszego kraju i wszystkich krzyży wiszących w urzędach i instytucjach publicznych – podkreśla znaczenie decyzji sądu radca prawny Stanisław Jędrzejkowski.

Z wnioskiem do sądu w sprawie krzyża wiszącego w sali plenarnej Sejmu wystąpili posłowie Ruchu Palikota (obecnie Twojego Ruchu): Janusz Palikot, Armand Ryfiński, Adam Rybakowicz, Henryk Kmiecik, Roman Kotliński, Marek Domaracki i Jacek Kwiatkowski.

W styczniu br. sąd okręgowy uznał, że obecność symbolu religijnego w miejscu publicznym, m.in. w Sejmie, nie narusza swobody sumienia, oddalając pozew posłów Ruchu Palikota. Niezadowoleni z wyroku, wnieśli apelację.

– Jeżeli prześledzić wypowiedzi i akcje medialne powoda Janusza Palikota i części skupionych w jego ugrupowaniu posłów, to jest oczywiste, że sprawa krzyża w Sejmie i przeniesienie jej na salę sądową jest celową i świadomą prowokacją polityczną wymierzoną w katolików naszego kraju, która gdyby się powiodła, rozpocznie powszechną akcję usuwania krzyży z urzędów, szkół, szpitali itd. – ocenia działania lewicowych parlamentarzystów łukowski samorządowiec Władysław Karaś.

Karaś przystąpił do postępowania po stronie Skarbu Państwa zatroskany o prawa katolików w Polsce.

Pełnomocnik posłów TR mec. Anna Kubica podnosi w apelacji, że sędzia Alicja Fronczyk przygotowała uzasadnienie swojego wyroku o „charakterze ideologicznym”. „Stwierdza, że żądanie powodów stanowi nadużycie prawa podmiotowego, fundamentem tego wniosku jest spostrzeżenie, że powodowie ’na sztandarach głoszą tolerancję’, której przejawem ma być ’zalegalizowanie’ związków partnerskich, zaś sami tolerancyjni nie są, bo nie tolerują obecności w Sejmie symbolu religii, którą wyznaje 96% obywateli. Ten wywód Sądu jest wadliwy i prowadzi ad absurdum” – pisze Kubica. „Całkowicie niezrozumiałe jest, że Sąd Okręgowy upomniał się o prawa większości, a nie zadbał zaś o wymagającą ochrony mniejszość osób, które nie chcą, aby indoktrynować je za pomocą narzuconej obecności krzyża łacińskiego w miejscu, w którym wykonują obowiązki poselskie” – dodaje.

– Sąd okręgowy prawidłowo ustalił, że wymienieni wyżej posłowie Ruchu Palikota starają się wykorzystać salę sądową, przepisy o ochronie dóbr osobistych oraz wiszący w Sejmie krzyż do rozgrywek politycznych – ripostuje w swoim stanowisku Karaś.

W jego ocenie, nie kwestionując argumentów, które spowodowały, że przystąpił do procesu – a chodziło o obronę praw „milionów Polaków wyznających wiarę rzymskokatolicką” – posłowie faktycznie ujawnili swoje prawdziwe intencje. – Przyznali tym samym, że ich celem jest albo naruszanie dóbr osobistych milionów Polaków wyznających wiarę rzymskokatolicką, poprzez żądanie sądowego usunięcia krzyża z sali plenarnej Sejmu RP, albo też, że nie chodzi im o żadne własne dobra osobiste, tylko o prowokację i wywoływanie medialnych awantur, aby utrzymać się na scenie politycznej – podkreśla samorządowiec.

Kubica argumentuje, że „katolicka większość nie może decydować o odczuciach ateistycznej mniejszości”, ponieważ „te dwie grupy różni stosunek do symboli religijnych”. – Katolicka większość postrzega je jako „naturalne” i przyjazne, ateistyczna zaś mniejszość (jak powodowie) jako nieprzyjazne i indoktrynujące – stwierdza mecenas.

Podsumowuje w apelacji, że „decyzja Sądu była przedwczesna, niepoprzedzona rozeznaniem istoty sprawy i prawidłowym zebraniem materiału dowodowego”. Dlatego domaga się uwzględnienia żądań posłów Twojego Ruchu.

– Uzasadnienie apelacji jest potwierdzeniem tego, że wytoczenie procesu o usunięcie krzyża, jak również sama apelacja mają służyć określonemu celowi politycznemu, promocji poprzez wywołany proces partii Ruchu Palikota, a obecnie Twojego Ruchu – podkreśla Karaś.

Zaznacza, że skierowanie tej sprawy do sądu nie ma związku z ochroną dóbr osobistych, ponieważ Konstytucja gwarantuje publiczne uzewnętrznianie wyznawanej religii. – O tym, jaki symbol religijny w miejscu publicznym i prywatnym zostaje powieszony, decyduje gospodarz tego miejsca – podkreśla samorządowiec.

– Żaden sąd w Polsce nie może decydować, jaki symbol religijny będzie wisiał w pomieszczeniu publicznym czy prywatnym, czy należy go zawiesić, czy zdjąć, czego domagają się od wysokiego sądu powodowie – dodaje.

– Dzisiaj tacy panowie, jak Palikot, Ryfiński, Rybakowicz, Kmiecik, Kotliński, Domaracki, Kwiatkowski i inni im podobni, chcą usuwać krzyże z naszych urzędów, szkół, szpitali, jak to miało miejsce w okresach największego zniewalania naszego Narodu – w okresie stalinizmu i stanu wojennego. Niech ten proces i te działania powodów będą sygnałem ostrzegawczym dla nas wszystkich wybierających do parlamentu takich ludzi jak powodowie – apeluje Karaś.

W styczniu reprezentująca Sejm Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa domagała się oddalenia pozwu. Radca prokuratorii Mikołaj Wild argumentował wówczas, że symbol religijny nie narusza dóbr osobistych i nie może być „źródłem krzywdy”. A pozew posłów RP określił jako „nadużycie prawa”, ponieważ oni sami naruszają dobra innych osób. Wild dodał, iż problem ma charakter polityczny, a dobra osobiste nie mogą posłużyć do tego, aby narzucać społeczeństwu wartości wyznawane jedynie przez jednostki.

Zenon Baranowski

drukuj