fot. PAP/EPA

Andras Baka wybrany przez parlament na prezydenta Węgier

Andras Baka, 73-letni były prezes węgierskiego Sądu Najwyższego i kandydat rządzącej partii Tisza, został we wtorek wybrany przez Zgromadzenie Narodowe Węgier na urząd prezydenta.

W głosowaniu wzięło udział 146 ze 199 posłów. Nie odnotowano głosów nieważnych. Oddano 140 głosów za i 6 przeciw, nie było głosów wstrzymujących się. Andras Baka był jedynym kandydatem na prezydenta.

Posłowie mieli 40 minut na oddanie swojego głosu do urny. Następnych 20 minut przeznaczono na ich podliczenie. Wybór nowego prezydenta zbojkotowała największa partia węgierskiej opozycji – Fidesz.

Po ogłoszeniu wyniku do sali wprowadzono historyczne flagi Węgier i odegrano hymn państwowy, by oddać hołd nowemu prezydentowi. Baka złożył następnie przysięgę na sali obrad parlamentu.

W przemówieniu do deputowanych podkreślił, że nominacja i wybór na prezydenta jest dla niego wielkim zaszczytem oraz wyrazem uznania i zaufania. Zaznaczył, że przyjął nominację, ponieważ uznał, że „nadszedł czas, by poważnie zastanowić się nad funkcjonowaniem państwa”.

– Zmiana (władzy) pokazała, że społeczeństwo jest zdolne do odzyskania podmiotowości. Pytanie brzmi, co z tym zrobimy w przyszłości, ponieważ sam wynik wyborów nie przywraca rządów prawa. Potrzebujemy niezależnych sądów, wolnych wyborów, skutecznego Trybunału Konstytucyjnego, wolnych mediów, odpowiedzialnych władz oraz demokratycznej i sprawnej kultury konstytucyjnej – takiej, w której krytyka nie jest zdradą, ograniczenia władzy nie są przeszkodami, przeciwnicy polityczni nie są wrogami, a kompromis nie jest oznaką słabości – stwierdził Baka.

Nowy prezydent obejmie urząd ósmego dnia po ogłoszeniu wyniku wyborów, czyli 19 sierpnia – na dzień przed obchodami najważniejszego na Węgrzech święta państwowego, Dnia św. Stefana.

Poprzednim prezydentem wybranym przez parlament był Tamas Sulyok, który opuścił stanowisko 20 lipca po podpisaniu przyjętej przez posłów poprawki do konstytucji, która przewidywała m.in. jego usunięcie.

PAP

drukuj