fot. Andrzej Kulesza/Nasz Dziennik

Amerykanie gromią cenzurę

Skandal z odmawianiem Telewizji Trwam miejsca na multipleksie cyfrowym figuruje w raporcie Departamentu Stanu USA jako przykład łamania praw człowieka w Polsce.

Amerykański raport o łamaniu praw człowieka w odniesieniu do naszego kraju zwraca uwagę m.in. na kulejącą wolność słowa i mediów. Opublikowany 19 kwietnia dokument dotyczy ubiegłego roku. Znajdujemy w nim paragraf „Cenzura i ograniczanie treści” niemal w całości poświęcony trudnościom, z jakimi boryka się katolicka Telewizja Trwam, bezskutecznie ubiegająca się o prawo do nadawania w nowoczesny sposób.

„17 stycznia [2012 r.] Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odmówiła koncesji na cyfrowe nadawanie katolickiej Telewizji Trwam, rzekomo z powodu braków we wniosku. 25 maja Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił skargę Telewizji Trwam na decyzję Krajowej Rady. 25 sierpnia Telewizja Trwam odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 10 stycznia Helsińska Fundacja Praw Człowieka skierowała list do Krajowej Rady, stwierdzając, że kryteria przyznawania koncesji były niejasne, dające możliwość wydawania uznaniowych decyzji” – czytamy w raporcie Biura Demokracji, Praw Człowieka i Pracy Departamentu Stanu USA.

W tym samym rozdziale zatytułowanym „Wolność słowa i prasy” autorzy ekspertyzy przypominają też, że rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz zwróciła się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie przepisów regulujących przyznawanie koncesji na nadawanie drogą cyfrową naziemną w Polsce. Jak informował „Nasz Dziennik”, rzecznik podkreśliła w uzasadnieniu swojego wniosku, że KRRiT ma zbyt dużą dowolność oceny wniosków o przyznanie koncesji na rozpowszechnianie programów radiowo-telewizyjnych, co wzbudziło wątpliwość co do konstytucyjności tych regulacji. W tej sprawie nie ma jeszcze orzeczenia.

Amerykański raport zwraca ponadto uwagę na umocowanie polityczne członków KRRiT, wytykając różnicę między założeniami a stanem faktycznym. „Podczas gdy członkowie Krajowej Rady są zobowiązani do zawieszenia członkostwa w partiach politycznych i stowarzyszeniach publicznych, krytycy twierdzą, że Rada jest upolityczniona” – zauważają analitycy.

Raport zawiera konkluzję, że choć polska Konstytucja gwarantuje wolność słowa i prasy, to jednak wolności te ograniczane są przez samych rządzących i stanowione przez nich prawo, co pokazuje chociażby rosnąca liczba podsłuchów stosowanych wobec dziennikarzy.

Polscy eksperci zgadzają się z tezą, że choć w naszym kraju cenzura formalnie jest zabroniona, to wprowadza się ją bocznymi drzwiami, a zapis o poszanowaniu dla uczuć religijnych i chrześcijańskiego systemu wartości nader często okazuje się martwy, o czym świadczy machina nastawiona na niszczenie Radia Maryja i Telewizji Trwam.

– To niebywałe, że o nasze prawa upomina się rząd Stanów Zjednoczonych, a nie rząd Polski! Choć chyba zbytnio zdziwieni tym nie jesteśmy, niestety, gdyż doświadczenie nam pokazuje, że w sprawie obecności Telewizji Trwam na multipleksie nie znajdujemy zrozumienia u władz – podkreśla poseł Elżbieta Kruk (PiS), była przewodnicząca KRRiT.

Poseł Elżbieta Kruk uważa, że poruszenie problemów piętrzonych przed Telewizją Trwam w raporcie przygotowanym na zlecenie amerykańskiego rządu to dodatkowy argument, żeby odpowiednie instytucje wreszcie zareagowały.

– Raport ten potwierdza, że skandal z traktowaniem Telewizji Trwam to nie są żadne wymysły opozycji ani też różnych środowisk społecznych i organizacji. Stany Zjednoczone zauważyły, że odbiera się nam nasze prawa, że jest obecnie deficyt wolności obywatelskich w Polsce i że w związku z tym należy bić na alarm w sprawie jakości naszej demokracji – konkluduje Kruk.

Z kolei według poseł Barbary Bubuli (PiS) z Komisji Kultury i Środków Przekazu, zainteresowanie opinii międzynarodowej uciskaniem katolickiego nadawcy może zmienić sposób postrzegania problemu także nad Wisłą.

– Raport wypunktowuje w tej sprawie rzeczy, które są dla każdego rozsądnego i bezstronnego obserwatora oczywiste. Przyzwyczailiśmy się do tego, że musimy się domagać w bardzo uciążliwy sposób praw, które są w każdym demokratycznym kraju czymś naturalnym. Dobrze się stało, że podmiot zagraniczny zwrócił uwagę na fakt dyskryminacji Telewizji Trwam – zaznacza.

Parlamentarzystka liczy na to, że tego głosu nie zdołają zlekceważyć decydenci.

– Bardzo często dzieje się tak, że na głosy z zagranicy powołuje się prezydent Bronisław Komorowski czy też premier Donald Tusk. Wobec tego liczę, że tak będzie i w tym przypadku. Bo głos z Departamentu Stanu USA jest obiektywnym głosem w dyskusji na temat tego, co dzieje się w Polsce w kwestii wolności słowa – podkreśla poseł Bubula.

– To już nie są tylko głosy Polaków, ale także głosy wielu środowisk międzynarodowych, w tym także z innych kontynentów, które zaczynają dostrzegać i podkreślać nasz problem. Tego raportu członkowie KRRiT nie mogą w żaden sposób nazwać stronniczym, bo o dziejącym się w naszym kraju wobec polskiej telewizji katolickiej bezprawiu mówią niezależni zagraniczni eksperci – zauważa dr Hanna Karp, medioznawca z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

– Sprawa zatacza coraz szersze kręgi i powoli szykuje się jakiś międzynarodowy skandal – dodaje. Karp uważa za bardzo istotne dostrzeżenie przez autorów raportu meandrów funkcjonowania Krajowej Rady w czytelnym kontekście partyjnym.

– Żywię nadzieję, że to skrajnie upolitycznione gremium wreszcie się ocknie, wyjdzie ze swoich okopów i dostrzeże problem. Bo to, co się dzieje na rynku polskich mediów, i sam proces cyfryzacji, który choć w Europie jest już zasadniczo zakończony, w Polsce dopiero się toczy, przybiera bardzo niepokojący obrót – podkreśla medioznawca.

Jak dodaje dr Karp, jeśli głosy krytyki w Polsce nie przemówiły do odpowiedzialnych za nasz rynek medialny, to po stanowisku Waszyngtonu Krajowa Rada będzie zmuszona porzucić taktykę całkowitej alienacji, odcięcia od rzeczywistości i zacząć poważnie traktować kierowane do niej postulaty – zawarte m.in. w licznej i treściwej korespondencji na temat miejsca Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie.

Nękanie kibiców

Departament Stanu USA w dorocznym raporcie na temat przestrzegania praw człowieka wyraził ponadto zaniepokojenie innymi stosowanymi przez rząd Donalda Tuska niedemokratycznymi praktykami, takimi jak np. karanie kibiców za protest przeciwko premierowi. „22 września 35 kibiców piłki nożnej ukarano grzywnami od 500 do 1000 zł za obrazę konstytucyjnych organów państwa przez wznoszenie obraźliwych sloganów w kierunku premiera Tuska oraz za zakłócanie spokoju i porządku publicznego. Kibice protestowali przeciwko decyzji premiera o zamknięciu niektórych stadionów po chuligańskim zachowaniu” – przypominają autorzy raportu, wyjaśniając, że w rzeczywistości cała sprawa odnosiła się do wznoszonych przez kibiców obraźliwych okrzyków w kierunku premiera.

Uwadze Amerykanów nie uszedł także (zmieniony w apelacji) wyrok dla Roberta Frycza za prowadzenie strony AntyKomor.pl.

„14 września Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Roberta Frycza na 10 miesięcy prac społecznych za znieważenie prezydenta. Frycz był redaktorem strony internetowej, na której publikował satyryczne materiały na temat prezydenta i udostępniał gry (…). 17 września przedstawiciel ds. wolności mediów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) Dunja Mijatović skrytykowała wyrok skazujący Frycza” – czytamy. Obawy Departamentu Stanu USA budzi też rosnące i nieuregulowane prawnie zjawisko monitorowania przez organy rządowe połączeń telefonicznych bez nadzoru sądowego. W raporcie odnotowano również naruszanie praw pracowników do zrzeszania się oraz strajków, a także nieskuteczność polskiego wymiaru sprawiedliwości, m.in. przez zbyt powolne, przeciągające się procedury sądowe.

drukuj