fot. twitter.com

Ambasadorowie UE ustalili zasady wysłuchania Polski ws. praworządności

Wczoraj wieczorem ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej ustalili tryb wysłuchania Polski w ramach procedury z art. 7 unijnego traktatu. Do wysłuchania dojdzie w przyszłym tygodniu i będzie to pierwsze tego typu opresyjne działanie wspólnoty wobec państwa członkowskiego.

Dotąd Unia Europejska, choć miała możliwość uruchomienia art. 7 wobec któregoś z krajów członkowskich, formalnie nie określiła w jaki sposób ma wyglądać procedura wysłuchania tego kraju. W obliczu dużych zmian politycznych w krajach członkowskich, gdzie rządy obejmują partie, które nie godzą się na unijną politykę migracyjną, dominację Berlina i Paryża, oraz które chcą, by unia była wspólnotą niepodległych państw, te właśnie państwa muszą stawić czoła opresyjnym działaniom unijnych instytucji.

– Na scenie europejskiej widzimy coraz większe zwycięstwo prawicy. Niedawno w Słowenii czy we Włoszech, gdzie utworzono bardzo eurosceptyczny rząd – mówił prezes Instytutu Globalizacji dr Tomasz Teluk.

Polska nie zamierza się jednak cofać, a jedynie wyciągać rękę do unijnych instytucji. Reforma wymiaru sprawiedliwości jest bowiem konieczna.

– My od reformowania wymiaru sprawiedliwości nie odejdziemy, bo to jest fundamentalna reforma dla ustroju, dla sprawności państwa polskiego – powiedział premier RP Mateusz Morawiecki.

W tym samym tonie wypowiada się szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz.

– Nie zmienimy naszego stanowiska. Doprowadzimy do końca reformy systemu sprawiedliwości – podkreślił Jacek Czaputowicz.

Komisja Europejska nadal deklaruje, że chce rozmawiać. Wyrazem tego jest ostatnia wizyta w Polsce Fransa Timmermansa i jego spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim.

– Odbyliśmy konstruktywną rozmowę na temat kwestii związanych z praworządnością. Otrzymałem pewne informację, którymi się zajmę i które będę analizował – stwierdził wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans.

Polska dyplomacja zdaje sobie jednak sprawę, że to właśnie Komisja Europejska i Frans Timmermans są główną przyczyna podjęcia działań przez unijne instytucje wobec naszego kraju. Dlatego Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło szereg uwag dotyczących wysłuchania naszego kraju. Chodzi o ograniczenie udziału w procesie Komisji Europejskiej. Choć sam Frans Timmermans ma się pojawić, to jedynie jako obserwator. Gospodarzem procesu będzie sprawująca prezydencję Bułgaria. Niewątpliwie sprzymierzeńcem polskiego rządu nie jest opozycja, której zależy na podtrzymaniu sporu ws. praworządności w Polsce.

– Raczej widać, że atmosfera tych rozmów jest nienajlepsza. Widać, że żadnego realnego postępu w tych rozmowach nie ma – mówił poseł PO Marcin Kierwiński.

Jest to pokłosie targowickich działań polskiej opozycji, zwłaszcza środowiska sędziowskiego, które nie jest w stanie zaakceptować reguł demokracji w Polsce – podkreśliła poseł PiS prof. Krystyna Pawłowicz.

Należy pamiętać, że w Radzie UE to państwa członkowskie będą głosować w sprawie artykułu 7. Dlatego to właśnie przedstawicieli państw członkowskich należy przekonać o słuszności wprowadzenia zmian w polskim sądownictwie – mówił europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

– Na pewno po raz kolejny Polska pokazała, że ma dobrą wolę. Co ma znaczenie, ponieważ jeżeli dojdzie do głosowania na Radzie Europejskiej to tam państwa członkowskie będą decydować, czy artykuł 7 uruchomić przeciwko nam, czy nie – zauważył Ryszard Czarnecki.

Pierwsza część wysłuchania w ramach rady do spraw ogólnych ma odbyć się w najbliższy wtorek. Druga część będzie odbywać się, kiedy już Austria przejmie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Strona Polska nie będzie miała ograniczenia co do długości wystąpienia przedstawiciela władz w Warszawie. Po jego wystąpieniu swoje pytania skierują przedstawiciele pozostałych krajów. Aby rada mogła podjąć jakiekolwiek działania potrzebne są cztery piąte głosów, i to po wcześniejszej zgodzie Parlamentu Europejskiego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj