fot. PAP/EPA

A. Łukaszenka zaprzysiężony na prezydenta Białorusi

Alaksandr Łukaszenka objął dziś funkcję prezydenta. Inauguracja była tajna i nie była zapowiadana wcześniej. Białoruska opozycja oraz państwa europejskie nazywają ceremonię farsą i nie uznają Łukaszenki jako prezydenta.

Nagła ceremonia nie była zapowiadana wcześniej, choć media niezależne od rana informowały, że taka uroczystość może mieć miejsce. Na Placu Niepodległości w Mińsku można było zaobserwować nietypowe poruszenie, nadzwyczajną aktywność oraz dużą liczbę milicyjnych i wojskowych samochodów. Na inaugurację zaproszono kilkaset osób, w tym przedstawicieli władz krajowych i mediów – relacjonują białoruskie niezależne media. Łukaszenka złożył przysięgę w języku białoruskim trzymając prawą dłoń na konstytucji.

– Dzień inauguracji prezydenta to dzień naszego zwycięstwa, przekonujący i brzemienny w skutki. Wybraliśmy nie tylko prezydenta kraju – broniliśmy naszych wartości, naszego spokojnego życia, naszej suwerenności i niepodległości. A w tej kwestii wciąż mamy dużo do zrobienia – podkreślił Aleksandr Łukaszenka.

Działań Łukaszenki nie przyjmują europejscy przywódcy.

„Taka farsa. Sfałszowane wybory. Fałszywa inauguracja. Były prezydent Białorusi nie ustępuje. Wręcz przeciwnie. Jego bezprawie jest faktem ze wszystkimi tego konsekwencjami” – napisał na Twitterze Linas Linkevicius, litewski minister spraw zagranicznych.

Jasne stanowisko zajął też rząd Niemiec.

– Niemcy nie uznają Alaksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi, mimo jego środowej inauguracji – poinformował Steffen Seibert, rzecznik niemieckiego rządu.

Swój sprzeciw wyraziła też opozycja. Członek Rady Koordynacyjnej Paweł Łatuszka zaapelował do natychmiastowego rozpoczęcia akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa.

„Dziś staliśmy się świadkami bezprecedensowej sytuacji. Ustępujący prezydent, który twierdzi, że zdobył ponad 80 proc. głosów w wyborach, przeprowadził specoperację swojej inauguracji. Pod ochroną OMON-u, w warunkach tajności, w wąskim kręgu zwiezionych naprędce urzędników (…) Żądza władzy i paranoiczny strach sprawiły, że Łukaszenka po raz kolejny złamał prawo. Od dzisiaj nie jest on już prezydentem Republiki Białoruś” – napisał na Facebooku Paweł Łatuszka.

Także Swiatłana Cichanouska nie uznała przeprowadzonej inauguracji. Jak twierdzi opozycjonistka, to ona jest teraz jedynym liderem wybranym przez białoruski naród, a Łukaszenka przeszedł dziś na emeryturę.

TV Trwam News

drukuj