fot. PAP/Radek Pietruszka

A. Kosztowniak: Premier dokonał samozaorania. Po kilkunastu miesiącach przyznaje się do tego, że stworzył największą administrację w historii Polski, ale nie daje sobie rady z szeroko pojętą biurokracją

Jesteśmy po prawie dwóch latach od zdobycia władzy przez Donalda Tuska, czyli premiera, który stworzył największy rząd w historii. Premier dokonał samozaorania. Po kilkunastu miesiącach przyznaje się do tego, że stworzył największą administrację w historii Polski, bo większego rządu nie było, ale nie daje sobie rady z szeroko pojętą biurokracją i wskazuje człowieka, który siedzi w tym momencie na Giełdzie Papierów Wartościowych. Mówi do niego, żeby w jakiś sposób im pomógł, bo państwo tonie. Premier 40 milionowego kraju nie może się tak zachowywać. Donald Tusk podpisał się pod sromotną klęską. Bez względu na to, jak będzie to tłumaczył, to człowiek, który zarządza czymkolwiek po kilkunastu miesiącach, przyznaje się otwartym tekstem, iż sobie z tym nie radziwskazał Andrzej Kosztowniak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

W poniedziałek premier Donald Tusk przedstawił plan rozwoju gospodarczego Polski.

Kwota finansowania inwestycji zwala z nóg. Zdaniem opozycji polski rząd nie dysponuje takimi funduszami, a więc nasz kraj będzie musiał się zadłużyć, co za tym idzie, jeszcze bardziej powiększy się deficyt budżetowy.

Padło kilka tez, które są nieprawdziwe i należy wyjść od tej najgrubszej rzeczy, czyli wskazania finansowania na tegoroczne inwestycje. Zdaniem premiera i ministra finansów mamy przeznaczyć na to od 650 do 700 miliardów złotych. To byłoby bardzo dobrze, gdyby te pieniądze były, gdyby premier z ministrami byli na to przygotowani oraz gdyby polski rynek był na to gotowy, by zaabsorbować te fundusze. Państwo polskie dzisiaj nie jest na to przygotowane, przede wszystkim nie posiada tych pieniędzy (…). Możemy się zadłużyć na te cele, ale miejmy uwagę, że już się zadłużyliśmy na kwotę blisko 300 mld złotych. Jestem przekonany, że Andrzej Domański będzie tym ministrem, który w skali jednego roku wykręci deficyt budżetowy na poziomie ponad 300 mld złotych – oznajmił Andrzej Kosztowniak.

Podczas swojego wstąpienia Prezes Rady Ministrów przedstawił priorytety, na co mają zostać przeznaczone fundusze. Wśród nich znalazła się obietnica związana z rozbudową kolei. Projekt, jakim jest Centralny Port Komunikacyjny, poszedł w odstawkę, jest to celowe odstawienie inwestycji, na której straciliby Niemcy.

Premier bardzo ciekawie dokonał pewnego podziału i wskazał priorytety, na co te pieniądze miałyby iść. Wydaje mi się, że przeczytał je i skopiował z planu Mateusza Morawieckiego. Przypomnę, iż były premier pozostawił po sobie dokumenty strategiczne dla państwa. Skopiowane zostały chociażby elementy związane z infrastrukturą. Jeżeli przyjrzymy się bliżej, to widzimy, że sprawa Centralnego Portu Komunikacyjnego była nie dotykana, ale bardzo mocno dotknięto sprawę kolei. CPK nie padł i on nie będzie padał, bo nie jest on w interesie Donalda Tuska, ale przede wszystkim nie jest w interesie Niemiec. Myślę jednak, że nie tylko Niemcom nie zależy, aby ten projekt nie powstał, ponieważ byłby to jeden z bardzo dużych projektów w Europie Środkowo-Wschodniej – stwierdził poseł PiS.

Andrzej Kosztowniak zauważył, że premier prośbą o pomoc Rafała Brzoski w realizacji inwestycji, przyznał się do porażki i pokazał, że nie radzi sobie z rządzeniem państwem.

Jesteśmy po prawie dwóch latach od zdobycia władzy przez Donalda Tuska, czyli premiera, który stworzył największy rząd w historii. Premier dokonał samozaorania. Po kilkunastu miesiącach przyznaje się do tego, że stworzył największą administrację w historii Polski, bo większego rządu nie było, ale nie daje sobie rady z szeroko pojętą biurokracją i wskazuje człowieka, który siedzi w tym momencie na Giełdzie Papierów Wartościowych. Mówi do niego, żeby w jakiś sposób im pomógł, bo państwo tonie. Premier 40 milionowego kraju nie może się tak zachowywać. Donald Tusk podpisał się pod sromotną klęską. Bez względu na to, jak będzie to tłumaczył, to człowiek, który zarządza czymkolwiek po kilkunastu miesiącach, przyznaje się otwartym tekstem, iż sobie z tym nie radzi akcentował gość programu „Polski punkt widzenia”.

radiomaryja.pl

drukuj