70. rocznica aresztowania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego

Dziś przypada 70. rocznica aresztowania przez sowietów przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Wydarzenia te przypominają o tragicznej sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy w 1945 roku. Okupację niemiecką stopniowo zastąpiło sowieckie zniewolenie.

Grabieże, rabunki, gwałty i morderstwa na porządku dziennym – to, co przeżywali nasi rodacy w tamtych czasach było prawdziwym dramatem.

27 i 28 marca 1945 roku pod pozorem rozmów o powojennych losach Polski, władze sowieckie zaprosiły czołowych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego do willi zarekwirowanej przez NKWD w Pruszkowie. Tak naprawdę chodziło im o to, aby ich zaaresztować. Wówczas rozpoczął się dramat  Polaków spowodowany przez sowieckie zniewolenie. I chociaż 30 marca uznaje się za oficjalną datę wyzwolenia Gdańska spod panowania niemieckiego, to po wyparciu Niemców, miasto znalazło się pod władzą sowiecką, a nie polską.

Wczoraj w Lublinie uczczono pamięć wielkiego bohatera, ostatniego Żołnierza Wyklętego, który najdłużej walczył z bronią w ręku przeciwko komunistom. Chodzi o Józefa Franczaka ps. „Lalek”. Po ponad 50 latach rodzina doczekała się jego godnego pochówku. Szczątki spoczęły w rodzinnym grobowcu w Piaskach. Czuję wewnętrzny spokój i radość – mówi Marek Franczak, syn bohatera.

Pociekły mi łzy radości, że skończyła się ta historia i spoczął w tym grobie rodzinnym. I taki wewnętrzny spokój, samozadowolenie, można powiedzieć, że moje najskrytsze marzenia się spełniły – zaznacza Marek Franczak.

Msza św. sprawowana była w Archikatedrze Lubelskiej. Podczas kazania ks. mjr Andrzej Piersiak, kapelan kościoła garnizonowego w Lublinie przypomniał słowa marszałka Józefa Piłsudskiego: „Ten, kto nie szanuje historii i nie ceni przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości”.

Ten wyjątkowy pogrzeb ostatniego partyzanta podziemia antykomunistycznego zgromadził tłumy ludzi: poczty sztandarowe, organizacje patriotyczne, kombatanckie, kościelne. Do Lublina przybyło także wielu młodych. Wśród nich Piotr Głuchowski-Fedirko, student historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

– Jestem tu z poczucia obowiązku bycia patriotą. (…) To jest bardzo ważne, że w pokoleniu, w którym ja żyję, możemy z godnością pochować ostatniego partyzanta, który walczył o wolność dla swej Ojczyzny – podkreślał Piotr Głuchowski-Fedirko, student historii na KUL.

Na uroczystościach nie zabrakło również motocyklistów Rajdu Katyńskiego. To dla nas zaszczyt, móc oddać cześć jednemu z największych bohaterów – podkreśla Edward Olszowy, uczestnik rajdu.

Wzruszenia z obecności tak wielu środowisk nie krył syn Józefa Franczaka – Marek. „On z nieba widzi to i czuje się na pewno tam dowartościowany” – podkreślał.

Pod koniec stycznia Instytut Pamięci Narodowej zidentyfikował czaszkę  „Lalka”. Okazało się, że znajdowała się w lubelskim zakładzie medycyny sądowej. Józef Franczak, żołnierz AK i ostatni żołnierz podziemia antykomunistycznego, ukrywał się do 21 października 1963 roku. Tego dnia ZOMO i SB urządziło na niego obławę w podlubelskiej wsi Majdan Kozic Górnych. W czasie ucieczki ”Lalka” dosięgło pięć kul. Zginął na miejscu. Jego ciało Służba Bezpieczeństwa przewiozła na  cmentarz w Lublinie przy ulicy Unickiej, gdzie pogrzebano je w anonimowej mogile. Ale zanim to się stało odcięto od tułowia głowę Józefa Franczaka.

TV Trwam News/RIRM

drukuj