fot. PAP/EPA

Czarny poniedziałek na giełdach w Moskwie

Do historycznych maksimów wzrosły kursy dolara i euro. Eksperci tłumaczą to sytuacją wokół Ukrainy. Może się to odbić na polskiej gospodarce.

Aby powstrzymać osłabianie rubla Bank Centralny Rosji sprzedał dziś ok. 10 mld dolarów, tj. 2 procent swoich rezerw w walutach obcych i złocie. Reuters podaje, że całe rezerwy banku centralnego Rosji wynoszą ponad 490 mld dol. Gwałtowna wyprzedaż akcji trwa na rynku akcji w Rosji od rana.

W połowie sesji indeks MICEX tracił 8,7 proc., a RTS – 10 proc. Do historycznych maksimów wzrosły kursy dolara i euro. Inwestorzy sprzedają wszystko – od akcji banków po papiery spółek energetycznych i surowcowych.

Cezary Mech, były wiceminister finansów, powiedział że sytuacja na rynku kapitałowym odzwierciedla obawy inwestorów o ich środki ulokowane w Rosji oraz o to, że może dojść do wojny Rosji z Ukrainą.

– W obecnej sytuacji należy się liczyć z potężnym kryzysem gospodarczym w pierwszym rzędzie na Ukrainie. Skalę kryzysu ukazują ci, którzy ze swoimi inwestycjami uciekają z Rosji w kierunku rynków bezpiecznych – powiedział Cezary Mech

Ekonomista dodał, że sytuacja może się odbić na polskiej gospodarce.

– Niewątpliwie wszelkiego typu aktywa, które Polska ma zainwestowane na Ukrainie są tracone i trzeba tworzyć rezerwę. Tracimy rynek zbytu. Jeśli przyjmiemy opcje optymistyczną (że zawierucha wojenna się skończy) należy się liczyć z tym, że odbudowa Ukrainy będzie bardzo dużo kosztowała, a Rosja będzie refinansowała zobowiązania – powiedział Cezary Mech

Na warszawskim parkiecie pogłębiają się spadki. Dziś ok. 13.25 indeks WIG30 spadał o 4,4 proc. Tracą też giełdy europejskie – niemiecki indeks DAX po godz. 13 spadł o 3,05 proc., francuski CAC40 zniżkował o 2,63 proc., a węgierski BUX spadł o 4,44 proc.

RIRM

 

drukuj