fot. PAP/EPA

Ultimatum Floty Czarnomorskiej. UE może zagrozić Rosji sankcjami

Dowódca Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej Aleksandr Bitko postawił ukraińskim żołnierzom ultimatum – powiedział agencji Interfax-Ukraina w poniedziałek przedstawiciel ukraińskiego Ministerstwa Obrony.

„Jeśli do godziny 5 dnia jutrzejszego nie poddadzą się, rozpocznie się rzeczywisty szturm pododdziałów i jednostek sił zbrojnych Ukrainy na całym Krymie” – powiedział przedstawiciel resortu.

Wcześniej rzecznik MSZ Ukrainy Ewhen Perebyjnis powiedział, że Rosja może planować dalsze wtargnięcia na terytorium Ukrainy, o czym świadczy m.in. koncentracja sprzętu wojskowego na granicy z obwodami charkowskim, ługańskim i donieckim.

UE może zagrozić Rosji sankcjami oraz zamrożeniem relacji w niektórych dziedzinach. Zapis o możliwości nałożenia restrykcji wstępnie znalazł się w projekcie wniosków z posiedzenia szefów dyplomacji państw Unii. W poniedziałek unijni ministrowie spotykają się w Brukseli na nadzwyczajnym posiedzeniu w związku z militarnymi działaniami Rosji na Krymie.

Według projektu dokumentu końcowego z narady ministrów, który widziała PAP, Unia „zdecydowanie potępi” rosyjskie działania na Krymie i wezwie do wycofania wojsk do baz. Pod warunkiem, że to nastąpi, Unia będzie gotowa do konstruktywnego dialogu z Moskwą.

UE ma też zdecydować o zawieszeniu przygotowań do szczytu G8, który ma się odbyć w czerwcu w rosyjskim Soczi oraz o zamrożeniu rozmów w sprawie zawarcia nowej umowy o partnerstwie i współpracy UE-Rosja. Według dyplomatów w trakcie dyskusji ministrów rozważane było też wstrzymanie ważnego dla Rosji dialogu o liberalizacji reżimu wizowego.

Projekt dokumentu stwierdza, że w przypadku braku uzgodnionego rozwiązania kryzysu, UE rozważy bądź rozpocznie wdrażanie następnych „ukierunkowanych środków”, co w języku dyplomacji oznacza sankcje. Wśród możliwych restrykcji wymieniono embargo na handel bronią z Rosją.

Źródła dyplomatyczne zastrzegają, że nie jest przesądzone, iż groźba nałożenia sankcji zostanie utrzymana w ostatecznym dokumencie końcowym ze spotkania ministrów. Będzie to zależeć od przebiegu poniedziałkowej dyskusji. Unia jest w tej sprawie podzielona.

Za zdecydowaną postawą UE w sprawie sankcji wobec Rosji opowiedział się prezydent Bronisław Komorowski. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski podkreślił w Brukseli przed rozpoczęciem Rady UE, że wydarzenia na Krymie to „najpoważniejszy kryzys w Europie od czasu wojny w byłej Jugosławii”. „Stawką jest wiarygodność społeczności międzynarodowej, wiarygodność UE. Spodziewam się bardzo żywej dyskusji” – podkreślił.

Część krajów UE chce jednak ostrożniejszego podejścia i w pierwszej kolejności stawia na międzynarodowe mediacje w konflikcie wokół Krymu. Zdaniem szefa MSW Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera na Krym powinna udać się misja Organizacji Współpracy i Bezpieczeństwa w Europie, aby „ustalić fakty”.

„Europa stanęła w obliczu najostrzejszego kryzysu od czasu upadku muru berlińskiego. 25 lat po zakończeniu konfrontacji dwóch bloków zagrożenie nowego podziału Europy znów jest realne” – powiedział Steinmeier dziennikarzom w Brukseli. „Oświadczenia i debaty nie wyprowadzą nas z tego kryzysu” – dodał. „Wybiła godzina dyplomacji. (…) Trzeba się starać doprowadzić oba rządy (Ukrainy i Rosji) do bezpośrednich rozmów” – powiedział niemiecki minister.

Dodał, że UE musi wysłać „wyraźne sygnały w stronę Rosji, iż jej działania militarne są nie do przyjęcia”, a od ukraińskich władz zażądać poszanowania praw mniejszości. Francuski minister Laurent Fabius podkreślił, że obok ostrego potępienia postępowania Rosji na Ukrainie „konieczne są też mediacje”. Zapowiedział, że Francja przedstawi propozycje w tej sprawie.

Szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton powiedziała, że należy dążyć do „deeskalacji sytuacji na Ukrainie”. Jak podkreśliła, ministrowie będą rozważać kroki polityczne oraz nadal zapewniają o poparciu dla Ukraińców. Według dyplomatów jedną z decyzji ministrów w poniedziałek będzie wprowadzenie sankcji finansowych przeciwko Ukraińcom, podejrzanym o sprzeniewierzenie państwowych środków.

W Brukseli trwają też przygotowania do nadzwyczajnego szczytu UE w związku z wydarzeniami na Ukrainie. Szczyt odbędzie się najpewniej w czwartek.

 

PAP

drukuj